Styczeń 12, 2016

kiriański manifest styczniowy


postanowienia i plany 2015, podobnie jak z szeregu wcześniejszych lat, oczywiście wzięły w łeb. nie to, żeby mnie to dziwiło. raczej norma. jednak 2015 schrzaniłam tak koncertowo, że nawet mi się już go nie chce podsumowywać. doceniłam natomiast sylwestrową wódkę, co jest u mnie o tyle nietypowe, że alkoholu nie piję praktycznie wcale. ale doceniłam – bo taki nocny reset i pozbycie się na moment wszelkich złudzeń, dało mi coś bardzo ważnego: realne spojrzenie na ostatnie kilka lat. to zaś kazało mi olać robienie listy “do zrobienia” na rzecz “to chcę, a tego nie cholery”. no to lecimy…

Continue reading

Styczeń 1, 2015

postanowień nie robię. podsumowania i plany – owszem

zaczynający się jutro 2015 rok będzie dla mnie zupełnie wyjątkowy. nie ma zresztą innego wyjścia, bo mam do nadrobienia kilka miesięcy, które straciłam z przyczyn totalnie idiotycznych, z własnej i nieprzymuszonej winy oraz głupoty. i na dodatek wpakowałam się w parę spraw, które ciągnąć się za mną będą następne lata. to tak w ramach podsumowania, bo w szczegóły wdawać się nie zamierzam. kto wie, ten wie. kto nie wie, znaczy nie ma wiedzieć i niech uwierzy na słowo: spieprzyłam połowę 2014 roku i zamierzam ją nadrobić. to oznacza, że muszę w 12 miesiącach zmieścić jakieś 18 miesięcy.

Continue reading

Styczeń 10, 2014

sylwestrowy wyścig zbrojeń

jest 10 stycznia. na zewnątrz jeszcze przedwczoraj było słychać świst lecących petard. tak, z dnia na dzień jest tego mniej, ale nadal, grubo ponad tydzień po sylwestrze, można się jeszcze nadziać na niedobitki tych, którzy nie zdążyli wykończyć posiadanego arsenału. i tak się zastanawiam, jaka konkretnie jest korzyść z tego, że przepisy pozwalają osobom prywatnym kupować bez żadnego pozwolenia materiały wybuchowe?

Continue reading

Grudzień 31, 2013

podobno tak, jak w nowy rok…

…tak potem przez cały rok ;)) dlatego też sugeruję nie przeginać za bardzo z alkoholem i głupimi pomysłami, bo jak faktycznie wam tak zostanie, to co? ;))
no dobra, a poważniej…
doświadczenie wskazuje, że życzenia nie chcą się spełniać, marzenia mają podobnie, a postanowienia szlag trafia szybciej, niż je układaliśmy. toteż: w tym 2014 roku proponuję zamienić marzenia na plany do realizacji, postanowienia na terminarz z zaznaczonymi nowymi rzeczami, których chcemy spróbować. a życzenia możemy sobie poskładać, czemu nie, ale dorzućmy do nich jeszcze chęć do takiej prawdziwej pomocy w ich realizacji osobom, którym je składamy, jeśli będą jej potrzebować.
udanego 2014 :))