Chirurgia od dłuższego czasu już szuka jak najmniej inwazyjnych metod przeprowadzania operacji na mózgu. Pierwotnie wiązały się one z koniecznością
otwierania czaszki, co zawsze stwarza duże ryzyko dla pacjenta. Opracowano już metody prowadzenia zabiegów poprzez łuk brwiowy czy
nos.
Nowatorska metoda, której pomysłodawcą i twórcą jest chirurg plastyczny dr Kofi Boahene, ogranicza ryzyko jeszcze bardziej. I co często
ważne dla pacjenta - praktycznie nie pozostawia śladów w postaci blizn.

Omawianą technikę wykorzystano po raz pierwszy trzy lata temu,
nadal jest ona jednak dość rzadka. Dotąd zastosowano ją u ok. 18 pacjentów, co daje zaledwie 6 osób rocznie. Pierwsze studium na ten temat
opublikowano w zeszłym miesiącu na łamach pisma Journal of Otolaryngology - Head and Neck Surgery. Pomysłodawcy szacują, że w przyszłości przez
powiekę będzie się usuwać do 1 guzów, prawdopodobnie ułatwi to także rehabilitację po operacjach związanych z innymi schorzeniami.
Na czym polega nowatorski zabieg?Podczas minikraniotomii powiekę odcina się w naturalnym
zagięciu, a następnie tuż nad łukiem brwiowym usuwa niewielki fragment kości. Sterowany komputerowo endoskop z kamerą doprowadza chirurga do
zmienionej chorobowo tkanki lub miejsca uszkodzenia. Po zakończeniu operacji wstawia się wyciętą kość, stabilizując ją za pomocą metalowej płytki. Na
powiece zakłada się rozpuszczalne szwy, blizna jest więc praktycznie niewidoczna.
Jedna z operowanych tą metodą pacjentek obawiała się wybranej
metody jego usunięcia, zwanej fachowo przezpowiekową kraniotomią okołooczodołową. Zmieniła jednak całkowicie zdanie, kiedy już po 3 miesiącach mogła
znowu nosić szkła kontaktowe, a po paru tygodniach wróciła do pracy
Pierwszy zabieg tego typu dr Boahene przeprowadził z doktorem Alfredem
Quinones-Hinojosą, neurochirurgiem, na 14-miesięcznym chłopcu. Wówczas chodziło o biopsję guza, do którego nie było jak się dostać przez nos. Ponieważ
dr Boahene jako chirurg plastyczny przez lata odseparowywał powieki, wiedział więc, że to doskonała droga do przednich, np. czołowych, obszarów mózgu.
Postanowiono zaryzykować zabieg tą metodą - i udało się idealnie. Mały pacjent szybko wyzdrowiał, podobnie zresztą jak 17 kolejnych
osób.
Lekarze podkreślają, że u każdego pacjenta mogą wystąpić jedyne w swoim rodzaju efekty uboczne operacji, które zależą od umiejscowienia i
rodzaju guza. Pojawiające się powikłania mają też czasem związek ze znieczuleniem. Generalnie jednak ryzyko związane z zabiegiem przez powiekę jest
dużo mniejsze niż przy tradycyjnych metodach. Quinones-Hinojosa i Boahene uważają, że w kolejnych latach liczba przeprowadzonych kraniotomii
przezpowiekowych wzrośnie.