Śląski Uniwersytet Medyczny wzbogacił się o nowy sprzęt. Bardzo interesujący: jest nim PalaczBot, czyli robot, który pali papierosy. Pozwala on na dokładne analizowanie, co konkretnie dostaje się do naszych płuc, kiedy zaciągamy się dymkiem.
Co ważne - PalaczBot jest polskiej konstrukcji.

Zrobili go sami studenci - ponieważ uczelni nie było stać na zakup urządzenia o wartości około 85 tysięcy euro. I okazało się, że nasz jest lepszy i bardziej wszechstronny.
Potrafi oczywiście zaciągać się w różny sposób, imitując zarówno okazjonalną palaczkę slimów, jak i "starego nałogowca". Umie jednak coś, czego europejskie PalaczBoty nie potrafią.
Zaciąga się elektronicznymi papierosami.
Każdy, kto próbował kiedykolwiek rzucać palenie wspomagając się różnymi środkami zastępczymi wie, że to, czego najbardziej brakuje w pierwszych kilku dniach - to odruch zaciągnięcia się papierosem. Gumy i plastry z nikotyną nie zaspokajają tej potrzeby, toteż często po jakimś czasie wracamy do nałogu.
Odpowiedź na "głód odruchu" pojawiła się kilka lat temu. Jest nią elektroniczny papieros.

E-Papierosy można z powodzeniem stosować jako środek zastępczy dla tradycyjnych, tytoniowych papierosów. Przypominają je kształtem, ale przede wszystkim - sposobem używania.
Można się zaciągnąć, wypuścić kłęby dymu, a przy tym wprowadzić do organizmu nikotynę w sposób dokładnie taki sam, jak robiliśmy to dotąd paląc papierosy. Różnica polega na tym, że w pseudodymie nie ma substancji trujących i rakotwórczych.
Jak działa to intrygujące urządzenie?