Chirurgia od dłuższego czasu już szuka jak najmniej inwazyjnych metod przeprowadzania operacji na mózgu. Pierwotnie wiązały się one z koniecznością otwierania czaszki, co zawsze stwarza duże ryzyko dla pacjenta. Opracowano już metody prowadzenia zabiegów poprzez łuk brwiowy czy nos.
Nowatorska metoda, której pomysłodawcą i twórcą jest chirurg plastyczny dr Kofi Boahene, ogranicza ryzyko jeszcze bardziej. I co często ważne dla pacjenta - praktycznie nie pozostawia śladów w postaci blizn.
 Omawianą technikę wykorzystano po raz pierwszy trzy lata temu, nadal jest ona jednak dość rzadka. Dotąd zastosowano ją u ok. 18 pacjentów, co daje zaledwie 6 osób rocznie. Pierwsze studium na ten temat opublikowano w zeszłym miesiącu na łamach pisma Journal of Otolaryngology - Head and Neck Surgery. Pomysłodawcy szacują, że w przyszłości przez powiekę będzie się usuwać do 1 guzów, prawdopodobnie ułatwi to także rehabilitację po operacjach związanych z innymi schorzeniami. Na czym polega nowatorski zabieg?
Paracetamol uznawany jest za jeden z najbezpieczniejszych leków przeciwbólowych. O tym, jak łagodnie się z nami obchodzi może świadczyć fakt, że dopuszcza się go nawet do użycia przez kobiety do 4. miesiąca ciąży, matki karmiące piersią, oraz u małych dzieci. Paracetamol jest bezpieczny również dla wrzodowców i leczących się lekami przeciwkrzepliwymi. Nie uszkadza błony śluzowej żołądka, nie hamuje agregacji płytek krwi i układu krzepnięcia. Działania niepożądane występują rzadko.
Coraz częściej natomiast występują poważne problemy związane z przedawkowaniem paracetamolu.
 Wiąże się to głównie z faktem, że paracetamol, jako bezpieczny i łagodny środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy, dodawany jest do bardzo wielu leków dostępnych bez recepty. Przeważnie są to leki stosowane w przeziębieniach, grypie, różnego rodzaju bólach - np. bólu zębów czy menstruacyjnym. Z tego właśnie powodu zdarza się, że biorąc kilka różnych wydawałoby się leków - tak naprawdę stosujemy kolejne dawki paracetamolu. Łatwo jest w ten sposób przekroczyć bezpieczną dawkę i narazić się na poważne problemy. Jak działa paracetamol?
Dziesięć lat temu zdałam maturę. Kretynka jestem, bo nie dość, że uczyłam się w szkole średniej bardzo dobrze, to na dodatek sam egzamin dojrzałości zdałam - niestety - na całkiem przyzwoitych ocenach. Niestety, bo nasz system edukacji nie lubi staromaturzystów i próbuje nas uwalać na każdym kroku.
Taka dyskryminacja co bardziej inteligentnych po prostu.
 Sztandarowy przykład: osobom z nową maturą wystarcza jakieś 65-75% żeby dostać się na studia medyczne, przy czym egzamin mają względnie łatwy, z zakresu normalnej szkoły średniej. Ktoś, kto ma starą maturę, musi uzyskać minimum 90% na egzaminie centralnym, którego zakres znacznie wykracza poza materiał omawiany na profilu biol-chem w liceum. Nie przewidziałam tego, przyznaję - zakładałam jakąś równowagę jednak. Żeby więc nie siedzieć przez następny rok bezczynnie, złożyliśmy wczoraj z mężem papiery na ratownictwo medyczne. Czy nas przyjmą, dowiem się 25. sierpnia, czyli akurat w swoje urodziny - tak że mamy jeszcze trochę czasu. Program nauczania bardzo mi się podoba.
Konflikt serologiczny może być bardzo poważnym powikłaniem, prowadzącym nawet do śmierci dziecka. Przyszłe mamy, których ten problem dotyczy, są najczęściej bardzo zaniepokojone i obawiają się, czy ich dziecku nie stanie się krzywda.
Obecnie jednak powikłania spowodowane wystąpieniem takiego konfliktu nie są często spotykane.
 Powszechnie pokutuje opinia, że konflikt serologiczny występuje wtedy, gdy mama i tato mają różny czynnik Rh. Nie jest to do końca prawda - ryzyko pojawia się wtedy, kiedy kobieta ma czynnik Rh- a mężczyzna Rh+. Konflikt serologiczny może też jednak dotyczyć grup głównych, na przykład jeśli przyszła mama ma grupę krwi 0, jej dziecko zaś odziedziczyło A. Konflikt serologiczny na bazie czynnika Rh
Nawet w warunkach domowych, nie mając dostępu do specjalistycznych urządzeń, możemy wyizolować i obejrzeć swoje geny. Oczywiście, najciekawiej będzie, jeśli mamy mikroskop - ale i bez niego warto sobie takie doświadczenie zrobić.
W ramach rozrywki - albo jako doświadczenie edukacyjne dla uczących się biologii.
 Do wyizolowania swojego DNA potrzebujemy zaledwie kilku rzeczy, które spokojnie można znaleźć w niemal każdym domu – albo szybko i bez problemu kupić. Są to: płyn do mycia naczyń łyżeczka soli spirytus (im więcej “procentów” tym lepiej) czysta szklanka lodówka
A oto co należy z tym wszystkim zrobić...
Każdy, kto próbował kiedykolwiek rzucać palenie wspomagając się różnymi środkami zastępczymi wie, że to, czego najbardziej brakuje w pierwszych kilku dniach - to odruch zaciągnięcia się papierosem. Gumy i plastry z nikotyną nie zaspokajają tej potrzeby, toteż często po jakimś czasie wracamy do nałogu.
Odpowiedź na "głód odruchu" pojawiła się kilka lat temu. Jest nią elektroniczny papieros.
 E-Papierosy można z powodzeniem stosować jako środek zastępczy dla tradycyjnych, tytoniowych papierosów. Przypominają je kształtem, ale przede wszystkim - sposobem używania. Można się zaciągnąć, wypuścić kłęby dymu, a przy tym wprowadzić do organizmu nikotynę w sposób dokładnie taki sam, jak robiliśmy to dotąd paląc papierosy. Różnica polega na tym, że w pseudodymie nie ma substancji trujących i rakotwórczych. Jak działa to intrygujące urządzenie?
Znacie to nieco żartobliwe powiedzenie? Otóż okazuje się, że może w nim być całkiem sporo racji. Chodzi jednak nie tyle o higienę osobistą - chociaż z tą też nie należy przesadzać - co o ciągłe sprzątanie mieszkania.
Stosowanie zbyt dużych ilości chemii gospodarczej powoduje bowiem wyjałowienie środowiska, w którym żyjemy.
 Kanadyjscy naukowcy, przy okazji prowadzenia zupełnie innych badań, stwierdzili z pewnym zaskoczeniem, że zbyt porządnie utrzymany dom może powodować problemy zdrowotne. Współczesna chemia gospodarcza jest po prostu... zbyt skuteczna w działaniu. A my potrzebujemy bakterii
1 2 3 >
|