|
|
|
Kira MD: * Wyodrębnij samodzielnie swoje DNA * czytaj...
|
|
felietony: * Premium SMS - ile faktycznie zapłacisz? * czytaj...
|
|
|
|
Znaleziona w zeszłym miesiącu zabawka o nazwie xpPhone zainspirowała mnie do zmiany kierunku szukania sprzętu, będącego spełnieniem wszystkich moich potrzeb. I znalazłam tego całkiem sporo wbrew pozorom...
W porównaniu z tymi zabaweczkami, nawet netbooki Eee są wielkie i nieporęczne...
 Moje wymagania pamiętacie? przekątna całości maksymalnie 8" Windows XP na pokładzie bateria trzymająca minimum 4 godziny dotykowy ekran
Niby niewiele, ale jakoś wśród netbooków nieszczególnie idzie takie cudo znaleźć. Dlatego pogrzebałam sobie na stronach sklepów internetowych oferujących urządzenia klasy UMPC. I to był strzał w dziesiątkę...
Jeszcze nie tak dawno użeraliśmy się w samochodach ze standardowymi, papierowymi mapami. Wymagało to najczęściej albo zjeżdżania co jakiś czas na pobocze, albo posiadania współpasażera robiącego za pilota.
Teraz wszystko robią za nas różnego typu nawigacje samochodowe. Pokazujemy takiej palcem gdzie jesteśmy i dokąd mamy dojechać - a ona ładnie, poleceniami głosowymi, kieruje nas właściwą trasą do celu.
 Gigant telefonii komórkowej Nokia od dawna już próbuje uszczknąć sobie kawałek tego potężnego tortu, jakim jest rynek nawigacji samochodowej. Udostępnienie za darmo Ovi Maps jest posunięciem odważnym, ale może być diabelnie skuteczne. Z nowej wersji Ovi Maps będzie mógł za darmo korzystać każdy użytkownik telefonu Nokia kompatybilnego z tym oprogramowaniem. W pakiecie razem z mapami dostaniemy też darmową nawigację głosową – zarówno dla kierowców, jak i dla pieszych.
Przez ostatnie kilkanaście już lat cały Świat ocipiał na punkcie globalnego ocieplenia klimatu. Ostatnio nawet wielkie konferencje się organizuje, a celebryci opowiadają, jak to zmniejszają temperaturę o jeden stopień po przyjściu do domu.
Pomijam, że to kretynizm zmniejszać temperaturę po powrocie do domu, zamiast przed wyjściem z niego - ale akurat w tym wpisie durnota kampanii społecznych jest nieistotna.
 Istotne jest natomiast to, że chwilowo zamiast w tratwy ratunkowe, należy się najwyraźniej zaopatrzyć w porządne kurtki i zapas opału na zimę. Bo ta zima może w najbliższych latach wydłużyć się nawet do kilku miesięcy. Pozwolę sobie w dalszych rozważaniach pominąć teorie głoszone przez naukowców Unii Europejskiej, bo im właśnie przestałam wierzyć. Bynajmniej nie dlatego, że znalazłam jakieś SuperHiper dowody - tylko dlatego, że to i tak mało istotne. Ważniejsze jest co kupować - kabriolety czy terenówki...?
Dziura finansowa wykonana przez nasz rząd najwyraźniej przestała się mieścić nawet w ramach wyobraźni, bo fiskus dostaje ostatnio regularnego fioła. Jarek Kaczyński, premier z zawodu, zapowiedział szumnie, że doprowadzi do tego, żeby umowy cywilno-prawne stanowiły margines, a wszyscy ładnie i grzecznie zasuwali na etacie. Przedsiębiorcy i zleceniobiorcy pukają się palcami w czoła, ale ciężko się jest przebić przez argument "TKM! Zrobimy wam dobrze, nawet jak nie chcecie!".
Własną inicjatywę fiskus też wykazuje. Szerokim echem odbijają się ostatnio akcje prowokacyjne: wchodzi agent US do sklepu, czeka aż świadkowie się zmyją, kupuje jakąś pierdułkę za złotówkę, nie zabiera paragonu - po czym wraca w towarzystwie inspektorów i dowala mandat za niewydawanie paragonów. Wyłudzenie? No, owszem - ale jakie korzystne dla budżetu.
Wpierdol próbuje się też dawać podatnikom indywidualnym. Ostatnio bardzo ładnie idzie urzędnikom molestowanie ludzi kupujących i budujących domy. To, że wydatki finansowane są z kredytów bankowych, nie przeszkadza kompletnie we wszczęciu od ręki postępowania skarbowego. Planując więc większy wydatek, należy teraz zadbać o przechowywanie wszelkich dokumentów związanych z własnymi finansami - również tych, których posiadać zgodnie z przepisami nie trzeba, bo mimo że nie trzeba, fiskus ich wymaga. Albo 40% podatku na wszystko, czego nie udokumentujesz.
Tak że szanowni podatnicy - uważajcie na swoje kieszenie. Gdzieś koło nich kręci się zdychający z głodu fiskus, który nie zawaha się najpierw was pogryźć a potem dopiero ewentualnie, czasami, sporadycznie, przyzna wam jednak z pełną niechęcią rację...
|
21 Sep 2007 by Kira | odsłon: 10
|
podsumowano (1) razy
|
Natchnienie do tego tekstu dało mi znalezione dzisiaj zlecenie, umieszczone jak najbardziej publicznie w jednym z popularnych serwisów licytacyjnych. W pierwszym momencie przeleciało mi przez głowę że zlecający musiał całkiem sporo trawy wypalić przed puszczeniem tego - w drugiej natomiast wyszło mi, że i zlecający i licytujący nie mają zielonego pojęcia co im za ten numer grozi.
No to wyjaśnię na wszelki wypadek co grozi, może ktoś się powstrzyma jednak przed kolejnym numerem tego typu...
Ogłoszenie brzmi: "Mam dosyć nietypową potrzebnę. Muszę wystawić fakturę za reklamy wyświetlane na pewnym serwisie internetowym. Jako że nie prowadzę działalności gospodarczej szukam firmy, która taką fakturę by mi wystawiła, a ja zwracam koszta podatkowe + kasa za usługę."
No to lecimy z aspektami prawnymi...
Namnożyło się ostatnio badań marketingowych dotyczących Internetu. Kilka z nich jest całkiem interesujących - warto się nad nimi zastanowić...
1. Według szacunków IAB, obroty polskiego rynku e-commerce wyniosły w 2006r. około 5 mld zł, czyli aż o 60% więcej niż przed rokiem. Aż 66 proc. internautów w Polsce, którzy słyszeli o możliwości robienia zakupów przez internet, skorzystało przynajmniej raz z oferty aukcji i sklepów internetowych. Aukcje OnLine są bardziej popularne niż sklepy - w tych pierwszych kupowało 76% internautów, którzy robili zakupy przez Internet, podczas gdy w tych drugich - 58%. Aż 36% z tych, którzy już zakupy OnLine robili twierdzi, że zamierza je zrobić ponownie. Wniosek - złoty interes szanowni państwo.
2. Co jest najbardziej upierdliwe przy zakupach OnLine? 33% badanych mówi, że zbyt długie oczekiwanie na dostawę; zdaniem 16% - problem ze znalezieniem właściwego produktu; a wg. 12% - niewłaściwa obsługa zamówienia. Wniosek: stawiać na terminy dostaw i nie wpieniać klienta... :P
3. Jakie plany mają właściciele sklepów OnLine? 77% w ciągu najbliższego roku poszerzy ofertę produktów; 53% skorzysta z nowych sposobów reklamy; 61% wprowadzi programy lojalnościowe dla stałych klientów. Wniosek: nie czytali poprzednich wyników - niemal nikt nie wspomniał o terminach ;)
Krótko mówiąc, sklepy internetowe przeżywają właśnie swój BOOM w Polsce. Rynek jest chłonny i ciągle rośnie - przy pewnej dozie zaangażowania, spokojnie można jeszcze kawałek dla siebie zgarnąć. Co też i niniejszym uczynię ;) A wy? ;)
|
7 Aug 2007 by Kira | odsłon: 14
|
podsumowano (0) razy
|
Każdy, kto kiedykolwiek próbował otwierać firmę doskonale wie, że najgorzej jest przetrwać pierwszy rok. Potem już z górki: są klienci, są obroty, banki zaczynają rozmawiać o liniach kredytowych na pilniejsze potrzeby. W tych pierwszych miesiącach jednak, każdy nieprzewidziany wydatek nie mieszczący się w naszym budżecie stanowi problem - na kredyt nie ma w sumie co liczyć, uzyskanie dotacji długo trwa. Wiem. Znam. Przerabiałam.
Dlatego też podoba mi się nowa oferta MultiBanku. W końcu wpadło komuś do głowy, że DG zakłada konkretna osoba, z której potem można ściągnąć ten kredyt niezależnie od tego czy firma działa, czy padła. MultiStarter Business pozwala na uzyskanie salda debetowego oraz limitu w karcie Visa Business Charge już w tym samym dniu, w którym otwiera się rachunek. Wystarczy, że właściciel nowo powstałej mikrofirmy przedstawi dobrą własną historię kredytową - jako osoby fizycznej. A w bonusie - przez rok prowadzenie konta i przelewy do ZUS i US są darmowe (pozostałe 1PLN), a przez pół roku można za darmo korzystać z ifirma.pl przy prowadzeniu księgowości online.
Pierwsza moim zdaniem od dość dawna faktyczna innowacja na rynku kont bankowych. Wygląda całkiem sensownie; co prawda na efekty trzeba będzie nieco poczekać, ale fakt faktem pierwszy raz od dawna nowi przedsiębiorcy dostają do ręki narzędzie użyteczne na początku ich działalności. Plus dla MultiBanku.
|
27 Jul 2007 by Kira | odsłon: 11
|
podsumowano (1) razy
|
< 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 >
|
|
|
|