chomikuj.pl :: blip :: twitter :: facebook :: goldenline :: profeo :: nasza-klasa

cyber-girl.net

Kira MD: * Wyodrębnij samodzielnie swoje DNA * czytaj...
felietony: * Premium SMS - ile faktycznie zapłacisz? * czytaj...

Tworzenie Historii Politycznej - część I

Od paru dni jedną z moich ulubionych rozrywek jest zadawanie jednego i tego samego pytania wszystkim osobom, które wygłaszają teksty "wielki człowiek", "bohater", "tyle zrobił dla Polski". Pytanie jest wredne i paskudne, bo wymaga merytorycznej odpowiedzi.

Brzmi ono: a CO konkretnie dla Polski zrobił...?


Jak dotąd nikt nie udzielił mi konkretnej odpowiedzi, a najbardziej merytoryczne opierały się na tym, że był fajnym mężem i leciał wygłosić zapierające dech w piersiach przemówienie. No i zginął bohatersko oczywiście, jakże by inaczej.

Czy w ogóle istniały jakieś zasługi L. Kaczyńskiego dla kraju? Cóż, owszem, parę było. Współpracował z Solidarnością w newralgicznych okresach jej działalności. Z uporem maniaka rozliczał wszystkich ze wszystkiego, co w pewnym zakresie jednak parę spraw naświetliło.

Tylko, że to jakieś takie mało spektakularne, a i od bohaterstwa jednak odległe o lata świetlne... A jednak L. Kaczyński stał się wczoraj Symbolem. Patriotyzmu i Polski.

Patrzcie więc i uczcie się: na waszych oczach tworzy się Historię Polityczną.

Jak zapewne wszyscy świetnie zdajecie sobie sprawę, prawda historyczna i Historia Polityczna mają się do siebie mniej więcej tak, jak krzesło ogrodowe do krzesła elektrycznego.

Już od poniedziałku 12. kwietnia serwuje nam się w mediach i wypowiedziach polityków przygotowaną na kolanie, niedopracowaną, ale zadziwiająco skuteczną bzdurę historyczną. I ona się przyjmuje, bo podana została na ślicznej porcelanie akurat w momencie, kiedy byliśmy cholernie głodni...

Ten głód nazywa się "sumienie"

Przez ostatnie kilka lat Lech Kaczyński był obiektem licznych drwin, żartów, bohaterem dowcipów i fotomontaży. Polityczni przeciwnicy wytykali mu każdy najmniejszy nawet błąd. Media prześcigały się w donoszeniu, co też głupiego wymyślił nasz prezydent - opatrując to rzecz jasna niezbyt reprezentacyjnymi zdjęciami. O społeczeństwie nie mówię, bo oczywiście weszło w ten sam rytm.

A tu nagle samolot spadł - i prezydent nie żyje.

Głupia sytuacja, co nie? Zasadniczo ci, którzy mieliby jaja, powinni przejść przez okres żałoby narodowej z podniesionym czołem i zatkanym dziobem. Ale odwaga cywilna to nie jest coś, co w naszym społeczeństwie można bez trudu znaleźć, o nie. Toteż wszyscy nagle poczuli się jak ostatnie świnie, no bo tutaj samolot zrobił pierdut, prawie sto osób zginęło - a tam niechlubna, wcale nie odległa przeszłość, pokazuje, co sądziliśmy o prezydencie.

No to zaczęli sobie poprawiać statystyki sumienia...

Nagle wszyscy zaczęli się przekrzykiwać w peanach na cześć Lecha Kaczyńskiego i jego żony. A najgłośniej darli się rzecz jasna właśnie ci, którzy wcześniej najbardziej po nich jeździli - bo też i ich sumienia najsolidniej uwierały.

Czołobitność i wazelina, która kapała z programów telewizyjnych, wystąpień polityków i dyskusji na forach internetowych, już na drugi dzień po katastrofie osiągnęła poziom dna absolutnego. A potem dziarsko złapała za łopatę i zaczęła kopać głęboką dziurę żeby móc zejść jeszcze niżej.

Nagle, w ciągu kilkunastu sekund dzielących lot TU-154 od wrycia się w ziemię, Kaczyński stał się bohaterem narodowym i ukochanym prezydentem Polaków.

A jaka jest prawda...?

Być może nie wszyscy jeszcze zdurnieliśmy, więc niektórzy nadal pamiętają, jakim faktycznie prezydentem był Lech Kaczyński.

Zacznijmy od tego, że został prezydentem głownie dlatego, że większość społeczeństwa olała wybory z powodu zniechęcenia syfem politycznym w naszym kraju. W pierwszej turze L. Kaczyński dostał 4.947.927 głosów, przy niemal 30.000.000 uprawnionych do głosowania. W drugiej poszło mu nieco lepiej, bo wygrał mając 8.257.468 głosy.

Na bohatera narodowego głosowało jakieś 25% społeczeństwa...

Co jeszcze ciekawsze, większość sondaży stwierdzała jasno, że L. Kaczyński nie ma szans na reelekcję. To już nie było "w ciemno" - ludzie nie chcieli na niego głosować widząc doskonale od kilku lat, jakim jest prezydentem. O czymś to chyba świadczy...?

Lech Kaczyński był prezydentem kontrowersyjnym, znanym głównie z tego, że dużo mówi. Przeważnie rzeczy niekoniecznie akceptowalnych społecznie. Kierunek jego polityki był przez niemal pięć lat nieustannie krytykowany - i to nie tylko przez "pieniaczy", ale również znawców sceny politycznej, media zagraniczne, profesorów nauk politycznych.

O zmarłych nie mówi się źle...

Nie piszę tego żeby dyskredytować jego pamięć - prezydent nie żyje, kropka. Ale został prezydentem. Te dwa fakty sprawiają, że szacunek mu się należy, prywatny z tytułu śmierci, państwowy z tytułu stanowiska. Ale szacunek, nie wybielanie i pisanie nieprawdziwych historycznie peanów.

Przez ostatnie dni bardzo często przytaczano przysłowie mówiące, że o zmarłych nie mówi się źle. Owszem, nie wypada, to prawda. Chciałabym jednak przypomnieć, jak to powiedzenie brzmi w całości:

O zmarłych mówi się albo dobrze, albo wcale.

Można było skorzystać z prawa milczenia. Poważnie.
Można też było zająć się Lechem Kaczyńskim - człowiekiem, kochającym mężem i dobrym ojcem i dziadkiem. Tu akurat dało się wiele ciepłych rzeczy powiedzieć.

A tymczasem co się działo i dlaczego...? - o tym w następnym odcinku.

19 Apr 2010 by Kira | odsłon: 79 podsumowano (3) razy


Komentarze: 3

by hmm @ 19 Apr 2010 - 18:09
IP: 83.29.180.140
[komentarz zmoderowany. chamstwa nie toleruję. wróć z merytoryczną wypowiedzią - albo wcale.]

by @ 19 Apr 2010 - 19:51
Witaj! Jestem stałym czytelnikiem Twojego bloga ale jakoś wcześniej chyba tylko raz zebrałem się do komentowania. Tym razem dodam coś od siebie:
Masz niestety w 100% rację! Najgorsze jest to, że jeśli chcesz porozmawiać merytorycznie o tej prezydenturze, to w zasadzie nie ma prawie z kim, bo po próbie powiedzenia czegokolwiek co nie jest według "standardu" - od razu stajesz się wrogiem narodu, nie jesteś patriotką itd...
Ja na mojej stronie poruszyłem sprawę miejsca pochówku pary prezydenckiej: milczarek.eu - wpis pt. "Czy można aż tak kpić sobie z historii i tradycji?" - zapraszam do poczytania! Bardzo ciekawe są niektóre komentarze...

by Kris @ 15 May 2010 - 12:43
Komentarz z mojej strony jest zbędny przy historii, która mnie spotkała: Pewnego dnia podchodzi do mnie starsza pani i pyta czy bym nie podpisał się pod listą J.K. Pytam zatem co on takiego zrobił, żeby na niego głosować- Proszę pana on taka tragedię przeżył...
Współczuję J.K. i jego rodzinie, ale wielu ludzi traci bliskich i nie zasługują przez to na fotel prezydencki. Moim zdaniem jesteśmy świadkami najbardziej podłej kampanii wyborczej, gdzie wykorzystuje się ludzkie współczucie.

DODAJ KOMENTARZ:

nick:
mail: (opcjonalnie)


Wpisz kod z obrazka przed dodaniem komentarza:
poczytaj o psiakach

archiwum: Kamila - historia naszych 8 miesięcy

archiwum 2010:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2009:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2008:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2007:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2006:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

 
cyber-girl.net

Kontakt | Copyright © Kira | CMS updated by Kocurro | | Powered by  MyPagerank.Net | sztuk online: 1