Lipiec 5, 2015

rusz tyłek i nie trać kontaktu, czyli o telefonach – sprzęt cz. I


jedną z największych zalet bycia freelancerem jest to, że nie ma się określonych godzin i miejsca pracy. jeśli więc akurat nie ma się nic konkretnego do roboty, a czeka się po prostu na maila czy telefon od klienta, można sobie spokojnie trzasnąć drzwiami i iść się trochę poruszać. ja osobiście jeżdżę rowerem i pływam – oba te zajęcia są dość często zabójcze dla sprzętu elektronicznego. no, przynajmniej w moim wydaniu… dlatego bardzo dokładnie wybieram, jakiego smartfona kupić.

Continue reading

Lipiec 4, 2015

z laptopem na plaży? kiepski plan


kiedy zaczynałam kilkanaście lat temu swoją przygodę (bo tak ją nadal traktuję na szczęście) z freelancingiem, wyobrażałam to sobie tak, jak obecnie większość początkujących na różnych forach i grupach netowych. wezmę sobie laptopa, wskoczę w bikini, zamówię coś zimnego do picia i będę zarabiać pieniądze, sącząc drinka nad basenem czy jakimś morzem. jeżeli mniej więcej na coś takiego liczycie, to z góry zapomnijcie. to tak nie działa.

Continue reading