23 września 2015

mobbing jest cool. tak pokazuje tv


telewizji w zasadzie nie oglądam, ale na coś, co nazywa się „hell’s kitchen”, parę razy się nadziałam. wczoraj miałam okazję trochę dłużej się w to pogapić i od tej pory zastanawiam się – dlaczego u licha polacy mają coś przeciwko mobbingowi? przecież tv pokazuje wprost, że to jest fajne, instruując tym samym rzesze młodych, wchodzących na rynek pracy, że powinni dawać po sobie jeździć szefowi. fakt, tu za grubą kasę, ale nie wiem jak się przelicza szacunek do siebie na złotówki…

pozwolę sobie litościwie pominąć poziom kultury szanownej gwiazdy tegoż szoł, niejakiego „szefa amaro”, jako że jestem jednak jeszcze z pokolenia, gdzie mężczyzna widząc, jak taki… facet? wydziera się na płaczącą kobietę, czułby się w obowiązku co najmniej powiedzieć mu parę ostrych słów. a w porywach dać w mordę. najwyraźniej jednak ta zasada już nie działa, bo w programie w tym momencie było sześciu osobników „płci brzydkiej”, którzy nie tylko nie zareagowali na to zachowanie, ale jeszcze dowalili kobiecie od siebie. i nie, to, że to program, a to szef i gwiazda, nijak do mnie nie przemawia – albo się mężczyzną jest, albo nie. tam mężczyzn nie zauważyłam. szczerze, zaproszona zgraja motocyklistów była bardziej kulturalna, niż szef i uczestnicy.

ale nie o tym miałam tylko o mobbingu

media zachłysnęły się jakiś czas temu tym tematem. pojawiły się artykuły, wywiady, felietony, programy telewizyjne – wszystkie skupione na tym, że nie wolno, trzeba reagować, ma się swoje prawa i należy o nie walczyć. słusznie. wprost. mądrze. i bardzo się cieszę, że w końcu ktoś zwrócił uwagę na kwestię szacunku do pracownika – w końcu to dorosła osoba, z którą się współpracuje, a nie „chłopiec do bicia”, na którym można wyładować swoje frustracje. problem w tym, że włączam potem takie hell’s kitchen i widzę dokładną odwrotność tego, o czym mówią media, psychologowie i prawnicy.

program jest imo sztandarowym wręcz przykładem tego, jak wygląda mobbing w miejscu pracy. ok, to nie jest tak naprawdę praca, ale skoro uczestnicy „udają” pracowników, a gwiazda serii „udaje” szefa, to zakładam, że „udają” też stosunki między tymże szefem a pracownikami. i to, jak to wygląda, jest dla mnie zwyczajnie niesmaczne:

  • z jednej strony jest szef, który drze się na ludzi, obraża ich, w chamski sposób wytyka każdy błąd i ogólnie zachowuje się jak udzielny książę świata;
  • z drugiej strony są jego „ofiary” potulnie kładące uszy po sobie, przełykające łzy i upokorzenie, a zaraz potem próbujące mu wchodzić w d4 bez wazeliny;
  • z trzeciej strony są natomiast „współpracownicy”, czy też po prostu inni uczestnicy, którzy widząc to wszystko też co najmniej podwijają ogon, a zwykle dowalają opieprzanym i gnojonym jeszcze od siebie.

i takie relacje nie tylko są pokazywane w bardzo podobno popularnym, oglądanym przez dziesiątki tysięcy osób programie – one są tam traktowane jako normalne, prawidłowe. tak ma być, szef może nawrzeszczeć i zgnoić, a reszta ma go w tym popierać. a, że się ktoś nerwowo załamie, przepłacze parę godzin, poczuje się upokorzony, to tam kij. grunt, że gwiazda zabłysła a oglądalność skoczyła. notabene, to ostatnie wskazuje, że widzowie lubią patrzeć, jak się kogoś gnoi, co samo w sobie jest dodatkowo niesmaczne.

ok, rozumiem. kupa szmalu. ale też i przekaz społeczny niestety

pal licho, jeśli takie programy (bo ten nie jest jedyny, na inne w tym stylu też się parę razy nadziałam) oglądają ludzie dorośli, mający z 10-15 lat doświadczenia na rynku pracy, znający swoje prawa i nie pozwalający sobie na żywo w ten sposób wchodzić na głowę. nie rozumiem co prawda co takie osoby widzą w hell’s kitchen, no ale ok, potraktujmy to w tym momencie jako jakąś tam bardziej czy mniej wyszukaną formę rozrywki.

tylko, że ten program oglądają też 20-latki wchodzące na rynek pracy, którym zostaje gdzieś tam z tyłu głowy, nieświadome nawet, ale jednak przeświadczenie, że szef może gnoić pracownika i to jest ok, a nawet należy go w tym popierać dla własnych korzyści. oglądają to też młodzi ludzie awansujący na kierowników, zostający z takim samym podświadomym przekazem: ty jesteś cool, podwładnymi można wycierać podłogę, a zespół jak nie chce wylecieć to niech trzyma gęby na kłódkę.

kto u licha na takim przekazie korzysta?

poważnie podejrzewam, że głównie psycholodzy, różnej maści terapeuci i rynek farmaceutyków uspokajających. prawdopodobnie także tak samo zachowujący się szefowie firm i zespołów, bo mają sobie swoje wytresowane już przez media ekipy, którym spokojnie i bez stresu że ktoś podskoczy, mogą wywinąć w zasadzie cokolwiek. mam nadzieję, że nie straci na tym za bardzo ta grupa młodych ludzi szukających swojej pierwszej pracy – bo jeżeli dadzą się przekonać, że takie zachowania są nie tylko normalne, ale śmieszne i w ogóle cool, to sami na siebie ukręcą bardzo porządny bicz. taki z supełkami.

myślę jednak, że najbardziej stracą te firmy, gdzie nie ma normalnego, znającego pojęcie szacunku do człowieka właściciela. bo nie da się skutecznie zarządzać zespołem za pomocą darcia mordy. jeżeli zespół daje dupy, to znaczy że jego szef jest do dupy – i tego nie zmieni żadna wielka gwiazda [tm] postawiona w roli tegoż szefa. dobrze zarządzany zespół czuje się dobrze, wie, że może liczyć na wsparcie i dzięki temu jest efektywny. hell’s kitchen mógłby stać koło wzorca metra jako wzór tego, jak rozpierniczyć każdą ekipę i momentalnie rozłożyć firmę. gdyby to była firma. nie jest, szmal płynie tym większy im bardziej się ludzi zjedzie, więc producent może mieć gdzieś.

a mi prywatnie pozostaje tylko cieszyć się, że tv od dość dawna praktycznie nie oglądam i wyłapuję takie „kwiatki” jedynie przelotem. prawdopodobnie dzięki temu omija mnie więcej tego typu żenujących programów.

ps. jak sądzicie, czy szanowny szef amaro jako prawdziwy szef zachowuje się w stosunku do pracowników tak samo? czy też tam, gdzie zarabia na efektach pracy zespołu, potrafi ten zespół chociaż odrobinę szanować? obstawiam to drugie. łatwiej rozwalać zespół, jak ci za to płacą, niż jak na tym tracisz.