5 lipca 2015

rusz tyłek i nie trać kontaktu, czyli o telefonach – sprzęt cz. I


jedną z największych zalet bycia freelancerem jest to, że nie ma się określonych godzin i miejsca pracy. jeśli więc akurat nie ma się nic konkretnego do roboty, a czeka się po prostu na maila czy telefon od klienta, można sobie spokojnie trzasnąć drzwiami i iść się trochę poruszać. ja osobiście jeżdżę rowerem i pływam – oba te zajęcia są dość często zabójcze dla sprzętu elektronicznego. no, przynajmniej w moim wydaniu… dlatego bardzo dokładnie wybieram, jakiego smartfona kupić.

od czasu, kiedy okazało się, że oferowane obecnie w pakietach z umową z sieciami gsm smartfony mają tendencję do pękania jak się na nich usiądzie, rozpadania się na kawałki akurat, jak lądują na jakimś kamieniu wystającym z kałuży, czy psucia się po zostawieniu na drobnym piasku plaży, staram się ich raczej jednak unikać. w końcu telefon jest mi potrzebny do tego, żeby stale mieć kontakt ze światem. musi więc dla mnie spełniać kilka warunków:

  • odporność na upadki – nawet jak siedzi w uchwycie w rowerze, to kto powiedział, że rower w całości się nie wychrzani i zgodnie z prawami murphy’ego nie rypnie w coś twardego akurat smartfonem?
  • odporność na kurz, pył i inne takie – przydaje się nie tylko na piaszczystych kawałkach w lesie, ale przede wszystkim jak się go używa na przykład na plaży.
  • wodoodporność – czasami złapie mnie deszcz i zanim dopedałuję do domu, jestem cała mokra. telefon też. a podczas pływania kategorycznie wolę jednak mieć go przy tyłku i z nim wskoczyć do wody, niż się zastanawiać gdzie go schować, żeby mi nie zarypali.
  • odporny na zarysowania wyświetlacz – często wrzucam po prostu telefon do kieszeni, torebki, plecaka. razem z masą innych rzeczy, niekoniecznie miękkich. zwykłe wyświetlacze przeważnie po paru czy parunastu takich numerach mają na sobie urocze, wydrapane wzorki, których za bardzo nie lubię.
  • działający i w miarę dokładny gps – tak, widywałam działające jak murzyn na pasach, i tak, widziałam takie wmawiające mi, że właśnie przejechałam środkiem jeziora. a ja chcę wiedzieć, jak w razie potrzeby najszybciej dostać się z aktualnego miejsca w to, które jest mi potrzebne.
  • solidna bateria – nie bawi mnie ładowanie telefonu co parę godzin. nie bawi mnie nawet konieczność ładowania codziennie. a jeszcze mniej mnie bawi wożenie ładowarki i szukanie kontaktu jak akurat muszę coś zrobić, a telefon piszczy, że głodny. jeżeli smartfon przy moim użytkowaniu wytrzymuje pi razy oko dwa dni, to znaczy że ma taką baterię, o jaką mi chodzi.

no ok, ale to jest to, co mój smartfon musi wytrzymać biorąc pod uwagę mój tryb funkcjonowania. oprócz tego jednak musi też być po prostu użyteczny, czyli zapewniać mi możliwość kontaktu ze światem i by call, i przez internet. i tutaj pojawia się parę nowych warunków:

  • bezwzględnie dobry zasięg wszędzie – w tak zwanym ‚środku niczego’ też często odbieram telefony i muszę mieć pewność, że klient się dodzwoni jak potrzebuje.
  • dostęp do internetu. różnego – wap, gsm, gprs, edge, a do tego wifi b/g/n jest absolutną podstawą. mile widziane hspa i lte. potrzebuję móc się podpiąć do netu tam, gdzie akurat jestem i do takiego, jaki w tym miejscu jest potrzebny.
  • sporo pamięci wbudowanej – przy czym ‚sporo’ oznacza tutaj ‚nie muszę się przejmować, czy mam miejsce na potrzebną mi teraz apkę’. nie używam ich wbrew pozorom dużo, żadne tam gry czy inne pierdoły, głównie użytkowe. natomiast jeśli jakiejś potrzebuję, to nie chcę się zastanawiać co wywalić, żeby mi się zmieściła.
  • obsługa kart pamięci – poza standardowym zestawem, czyli ulubionymi mp3 do słuchania na rowerze ;)) wrzucam też na nią zwykle różne pliki i dokumenty, które zdarza mi się częściej przesyłać mailem, a także te, które wiem, że będę musiała wysłać, nie wiem za to, czy będę przy kompie. dzięki temu, że siedzą na karcie, wcale nie muszę przy nim być.
  • w miarę sensowny aparat foto – czasami np. piszę o czymś, co się dzieje w mojej okolicy i znacznie łatwiej jest mi odpalić aparat w smartfonie, niż wozić osobny. dlatego zależy mi na sensownej jakości zdjęć.
  • dyktafon – spotkania z politykami i konferencje, czy tam inne wydarzenia i przemowy, zawsze warto móc sobie nagrać. duża część modeli telefonów niestety pod tym względem cokolwiek kuleje.

mam wymagania, co nie? ;)) dlatego znalezienie idealnego telefonu jest raczej ciężkie i nawet nie ma co sprawdzać po ofertach operatorów. to, co aktualnie eksploatuję, to motorola defy mini – ma sporo z tego, co wymieniłam, poza jednym: pamięci ma tyle, co kot napłakał. i tu właśnie robi się problem pt. ‚potrzebuję apki, ale za cholerę jej nie mam gdzie zainstalować’. dlatego między innymi planuję w najbliższym czasie zmianę telefonu. no ale jak ją kupowałam, to wyboru za bardzo nie było. i w sumie nie żałuję, bo sprawdza się całkiem dobrze.

smartfonów spełniających mniej więcej kryteria jest co najmniej kilka. ja w tej chwili zastanawiam się nad modelem jeep z6 z dual sim. po parametrach sądząc, jedyne czego się czepię to będzie zapewne bateria, no ale przeważnie jest tak, że coś za coś. oczywiście, na 100% w praktyce wylezie jeszcze jakiś problem, ale to już kwestia przyzwyczajenia tylko. i tak każda zmiana telefonu jest dla mnie swoistą traumą, bo weź sobie to wszystko poprzenoś, poinstaluj i skonfiguruj tak, jak lubisz ;))

telefon trzeba sobie wybrać konkretnie pod swoje potrzeby

odpowiedni wybór powinien być podyktowany wyłącznie tym, do czego tego smatfona faktycznie się używa. niektórzy wręcz za jego pomocą odwalają jakąś część swojej normalne pracy – tu zapewne ważniejszy od gpsa czy wodoodporności będzie duży wyświetlacz i możliwość podpięcia klawiaturki zewnętrznej (praca na dotykowej to jednak dla mnie nadal porażka). innym zależy przede wszystkim na świetnym aparacie i kamerze. i tak dalej.

każdy z nas używa telefonu w nieco inny sposób, za to zwykle używa go często. podstawowym wyznacznikiem wyboru modelu musi być więc zawsze dopasowanie go do tego, do czego ma nam służyć. w tym momencie koniecznie trzeba zignorować reklamy, olać z góry na dół co jest akurat modne i zrobić sobie listę „zapotrzebowania”. jeśli dany model spełnia większość naszych potrzeb – to jest odpowiedni i kropka, nieważne czy fajny, modny, wybajerzony i będzie wzbudzać zazdrość ;))