Posted by Kira on Styczeń 14th, 2015

zgodnie z decyzją komisji europejskiej, w krajach ue “pigułka po” może być dostępna w aptekach bez recepty, ostateczna decyzja jednak należy do poszczególnych państw członkowskich. jak łatwo się domyślić, u nas nic z tego – w mediach zawrzało, a na bazie tej pary zaczęły wyskakiwać terliki płci obojga. a nawet gorzej, bo z poparciem ministerstwa zdrowia. z argumentacją tego ostatniego niestety częściowo muszę się zgodzić, ale serio, nie można o tym porozmawiać tak wiecie, spokojnie i z sensem? i bez fruwających terlików?

popularnie zwana “pigułka po” to po prostu antykoncepcja awaryjna, czy też bardziej fachowo mówiąc – postkoidalna. na jej temat można w internecie znaleźć mnóstwo bzdur (niestety, także w serwisach, które przynajmniej teoretycznie powinny podawać rzetelne informacje…) – co gorsza jednak, te same, a nawet mocno rozbudowane bzdury podają w tej chwili media ogólnokrajowe. o mediach katolickich nawet nie wspominam, bo tam już ruszyła rzeź niewiniątek i nie ma sensu w ogóle tematu tykać, nawet długim kijem.

czym jest antykoncepcja postkoidalna?

sytuacja: para jest ze sobą już dość długo, uprawia potępione stosunki seksualne bo lubi i ma ochotę, za to na potomstwo jeszcze ochoty nie ma – więc używa popularnych gumek. te zaś mają czasami taką brzydką właściwość, że sobie pękną i wszystko, co miało zostać w nich, leci radośnie do celu wyznaczonego przez matkę naturę. i tutaj właśnie wkracza rozwój cywilizacji, który dał nam “pigułkę po”.

jest to najkrócej mówiąc środek antykoncepcyjny podobny do normalnej pigułki antykoncepcyjnej, tyle, że zawierający dużą dawkę hormonów. zasadniczo tych samych, co sprawia, że w razie “awarii” można na upartego zamiast latać za postinorem duo, zastosować wyższą dawkę normalnych tabletek antykoncepcyjnych (metoda Yuzpe – ale uwaga! przyjęte pigułki muszą zawierać odpowiednie hormony). działa to na kilka różnych sposobów:

  • stanowczo i szybko hamuje ewentualnej owulację, jeśli takowa miałaby właśnie nastąpić;
  • zapobiega połączeniu się gamety żeńskiej i męskiej, co rzecz jasna daje w efekcie brak zapłodnienia;
  • utrudnia implantację zarodka, jeśli już do zapłodnienia by doszło i ten chciałby się zagnieździć i rozwijać.

przy czym ważne jest to, że ostatni wymieniony mechanizm jest jak na razie jedynie teoretyczny. nie został potwierdzony i tak naprawdę nie wiemy do tej pory, czy rzeczywiście stosowany w postinorze duo lewonorgestrel zabezpiecza przed implantacją zapłodnionej już komórki jajowej – badania, które przeglądałam, wskazują, że jeśli do zapłodnienia już doszło, to prawie 60% zarodków “pigułka po” nijak nie przeszkodziła w zagnieżdżeniu się w macicy. stąd zresztą prawdopodobnie bierze się spadająca wraz z upływem kolejnych godzin skuteczność tego środka i dlatego zalecane jest wyrobienie się w 24h.

tezę, że jest to środek wczesnoporonny, można raczej na razie zignorować

problem w tym, że jest to główny “argument” środowisk katotalibańskich, sprzeciwiających się antykoncepcji postkoidalnej na zasadzie “nie bo nie”. według nich głównym zarzutem wobec “pigułki po” jest więc coś, co zasadniczo nie ma miejsca w rzeczywistości (przypomnijmy: z zapłodnionych komórek jajowych nie traktowanych lewonorgestrelem, też nie wszystkie się zagnieżdżają).

oczywiście, pozostają inne kwestie, głównie moralne, poruszane przez poruszonych (katoprawicowców, znaczy się konkretnie), ale ja się w moralność chrześcijańską ogólnie zagłębiać nie lubię, bo ani to dla mnie sensowne, ani warte klepania w klawiaturę. dlatego pozwolę sobie wrócić do kwestii, które mnie interesują. tych medycznych.

“pigułka po” bez recepty – plusy

u nas największą i najsolidniejszą zaletą tego rozwiązania byłby fakt, że ludzie nie chcący mieć w danym momencie potomstwa nie musieliby robić z siebie pajaców biegając od lekarza do lekarza i wręcz często błagając o wypisanie tej cholernej recepty. niektórzy w desperacji dzwonią do znajomych weterynarzy, którzy owszem, też mogą takowy proch przepisać. inni wydają 100pln na wizytę prywatną, na której sumienie lekarskie działa znacznie słabiej, więc i papierek z pieczątką i odpowiednim lekiem nagle jest możliwy do otrzymania. nadal pozostałby rzecz jasna problem aptekarskich sumień, które też jakoś się wzbraniają przeciwko sprzedaży postinoru duo (a wydawałoby się, że kończyli farmację i mechanizm działania znać powinni…) – no ale lepiej już biegać tylko po aptekach, niż i po lekarzach i potem również po aptekach. połowa maratonu z głowy jakby nie patrzeć.

pomijając ten szczegół specyficzny akurat dla naszego sumieniolandu – myślę, że możliwość kupienia “pigułki po” bez recepty w znaczący sposób zwiększyłaby poczucie bezpieczeństwa u par nie planujących potomstwa. bądźmy bowiem raz jeden jedyny szczerzy: za postinorem w absolutnej większości biegają ludzie w stałych związkach, a nie puszczalskie nastolatki z dyskotek. choćby dlatego, że szukanie go i wydanie na niego ładnych paru dych jest raczej przejawem rozsądku i odpowiedzialności, a to nie są cechy przynależne laskom bzykającym się po krzakach z kim popadnie.

i z tego powodu – znaczy, zwiększenia poczucia bezpieczeństwa, nie bzykania po krzakach – popieram zniesienie recept na awaryjne środki antykoncepcyjne. o ileż mniej stresu kosztowałaby w końcu pęknięta gumka, która teraz przywodzi na myśl tylko “o ja pier… skąd ja teraz lekarza wytrzasnę, i to takiego, który mi przepisze?”. nie trzeba byłoby też przeliczać, ile pigułek antykoncepcyjnych na raz zeżreć, żeby osiągnąć ten sam efekt – i kombinować, skąd je wziąć, bo może któraś koleżanka ma zapasowe opakowanie akurat odpowiednich…

ale wszystko co ma plusy, ma też niestety minusy. sprzedaż “pigułki po” każdemu jak leci, takie minusy też oczywiście posiada. i to całkiem sporo, niestety.

“pigułka po” bez recepty – minusy

jak wspomniałam wyżej, główną cechą pigułki awaryjnej jest to, że zawiera w sobie końską dawkę hormonów. musi ją zawierać, jeśli ma spełnić swoje zadanie. hormony natomiast mają to do siebie, że dość mocno wpływają na organizm. nie ma z tym zwykle większego problemu, jeśli tabletki połknie świadoma tego kobieta, a więc taka, która:

  • wie, że nie może to być stały sposób antykoncepcji i używa naprawdę sporadycznie, a nie 3x w miesiącu na przykład;
  • zna swój stan zdrowia i wie, że użycie takiej dawki hormonów nie spowoduje u niej problemów zdrowotnych (w przypadku np. zakrzepicy nawet dość poważnych);
  • potrafi ocenić sensowność zastosowania pigułki (znam takie, które używają i antykoncepcji hormonalnej i prezerwatyw – a jak gumka pęknie, chcą lecieć po postinor…).

i tutaj pojawia się delikatny problem: jak to ujął kiedyś pewien mądry człowiek, “suma inteligencji na świecie jest stała, a ludzi przybywa”. mam prywatnie poważne obawy co do tego, że z kupowanych bez recepty pigułek awaryjnych będą korzystać głównie kobiety spełniające powyższe kryteria. stąd pewne wątpliwości co do tego, czy aby na pewno danie im dostępu bez ograniczeń do czegoś, co zdecydowanie nie jest cukierkiem, to dobry pomysł.

no to sprzedawać czy nie?

mimo wszystko, nadal popieram sprzedawanie postinoru duo czy tam innej ellaone bez recepty. głównie dlatego, że nawet jeśli laski z kategorii “kretynka” zrobią sobie krzywdę – no to zrobią ją sobie; rodząc niechcianego dzieciaka natomiast też krzywdę zrobią, ale już jemu. z dwojga złego, imo lepiej, jak sobie…

społeczeństwo polskie też najwyraźniej ma dylemat, bo podzielone jest praktycznie pół na pół. wg. sondażu Millward Brown, 43% jest za sprzedażą bez recept, 37% uważa, że jednak recepty powinny zostać, a ponad 10% najchętniej w ogóle zakazałoby ich sprzedaży. i tu pojawia się pytanie: sondaż przeprowadzono na grupie 1004 osób – skąd tam aż 100 terlików…? ;))

Weronika Kaczanowska Lubisz ten wpis

3 Responses to “pigułka po-różnienia”

  1. Kira, to twoje prywatne opakowania? Kopsnij jedno ;)) Ale tak serio, artykuł jak zwykle fajnie się czyta ☺

  2. dziś S. Neumann potwierdził w imieniu ministerstwa zdrowia, że Polska rownież wprowadzi ten rodzaj tabletek jako lek bez recepty

  3. A o częstym krwawieniu po Postinorze 2 nie napisałaś. Oraz o tym, że nie działa 100-procentowo.

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>