Posted by Kira on Styczeń 10th, 2014

jest 10 stycznia. na zewnątrz jeszcze przedwczoraj było słychać świst lecących petard. tak, z dnia na dzień jest tego mniej, ale nadal, grubo ponad tydzień po sylwestrze, można się jeszcze nadziać na niedobitki tych, którzy nie zdążyli wykończyć posiadanego arsenału. i tak się zastanawiam, jaka konkretnie jest korzyść z tego, że przepisy pozwalają osobom prywatnym kupować bez żadnego pozwolenia materiały wybuchowe?

my w tym roku nie strzelaliśmy wcale. zresztą, ja ogólnie staram się trzymać w pewnej odległości od rzeczy, które mogą wybuchnąć i zdefasonować mi twarz, więc ani rok temu, ani dwa, ani pięć, nie latałam z petardami i zapalniczką. to nie jest u mnie akurat kwestia jakiejś ideologii – ja po prostu całkiem poważnie sądzę, że picie alkoholu i wygłupianie się po nim w gronie znajomych, niekoniecznie dobrze łączy się z materiałami wybuchowymi.

i tak, wiem, że dla niektórych “to tylko petarda”. ale ta “tylko petarda” nie ma najmniejszego problemu z oślepieniem użytkownika, trwałym rozwaleniem mu ręki czy spowodowaniem poważnych oparzeń, po których zostaną nie tylko blizny, ale i związane z nimi dolegliwości. wiem, bo widziałam je na RTG.

co ważne, coraz częściej widzę, że nie tylko mi się wydaje, że prawne pozwolenie totalnym laikom na zabawę materiałami wybuchowymi, i to w jedyny dzień, kiedy jest w zasadzie gwarancja, że ci co się nimi bawią będą narąbani, to z deka popieprzony pomysł. na facebooku powstała niedawno inicjatywa, którą popieram całą klawiaturą:

nie oznacza on rzecz jasna zdelegalizowania całkowicie sztucznych ogni. absolutnie nie, dobrze zrobiony pokaz to naprawdę cudowny widok i każdemu pewnie szkoda byłoby z niego tak na amen rezygnować. chodzi po prostu o to, żeby były one organizowane przez profesjonalistów, ludzi wiedzących jak zachować bezpieczeństwo i nie urządzających ich po pijaku, w połowie imprezy, popisując się z grupą znajomych.

niestety, ewidentnie ludzie nie potrafią korzystać z przywileju dotyczącego fajerwerków.

nikt zapewne nie czepiałby się tego przepisu, gdyby rzeczywiście wyglądało to tak:

  • każdy kupuje sobie 2-3-4 petardy;
  • wystrzeliwuje je o północy 31 grudnia / 1 stycznia;
  • robi to z zachowaniem zasad bezpieczeństwa;
  • strzela w jednym z wyznaczonych miejsc, oddalonych nieco od szpitali, blokowisk, schronisk dla zwierząt.

wtedy właściwie problemu by nie było. te kilka czy kilkanaście minut raz w roku da się wytrzymać, zwłaszcza że dokładnie wiadomo kiedy nastąpi “wybuch” i jak długo będzie trwał. i taki prawdopodobnie był plan, kiedy ustawę tworzono… ale daj palec, to ujebią rękę przy samym ramieniu. i sięgną po nogę. w praktyce obecnie wygląda to raczej tak:

  • od początku grudnia ludzie zaopatrują się w cały arsenał materiałów pirotechnicznych;
  • kolejne nabytki są na bieżąco testowane, po jednej racy z każdego kupionego typu, zwykle gdzieś pod domem czy na osiedlu;
  • jak się okazuje że fajny huk, to kupują więcej, jak nie – testują następne;
  • od mniej więcej świąt zaczynają się ‘wstępne pokazy’, czyli puszczanie po zmroku wielu petard;
  • w sylwestra strzelanie trwa już praktycznie przez cały dzień, ze szczególnym nasileniem po zmroku;
  • o północy 31.12 / 01.01 następuje istne szaleństwo wystrzeliwania wszystkiego, co się ma, często po pijaku, popisywanie się przed znajomymi, celowanie w cudze domy, samochody, rzucanie ludziom petard pod nogi, rozwalanie nimi butelek, ponowne odpalanie niewypałów;
  • regularna kanonada trwa przeważnie około godziny, w większych miastach nawet dłużej;
  • do rana i 01.01 strzelanie słychać regularnie, co kilkanaście – kilkadziesiąt minut;
  • w czasie następnych kilku dni fani fajerwerków stopniowo pozbywają się reszty zakupionych materiałów.

po pierwsze, nie sądzę, żeby to właśnie było celem ustanowienia przepisu pozwalającego każdemu dorosłemu na zakup i użycie w sylwestra i nowy rok fajerwerków. po drugie zaś, nie widzę najmniejszego powodu, dla którego należałoby to dalej tolerować – z roku na rok jest coraz gorzej, bo ci, którzy sobie postrzelali raz przez tydzień, wiedzą już, że są kompletnie bezkarni, więc za rok mogą sobie pozwolić na jeszcze więcej.

a “jeszcze więcej sobie pozwolić” wiąże się niestety z “jeszcze więcej szkód”

to, że amatorzy wystrzałów psują sobie własne rączki, twarze, wzrok i słuch, to mnie w sumie mało obchodzi. nie ma zakazu okaleczania samych siebie, jak lubią to ich sprawa. problem zaczyna się tam, gdzie cierpią przez nich inni:

  • osoby starsze, mające skojarzenia z czasami wojny, dla których jest to duży stres;
  • osoby z zaburzeniami i niepełnosprawnościami intelektualnymi, nie wiedzące co się dzieje;
  • osoby cierpiące na choroby zaburzające świadomość;
  • malutkie dzieci budzone przez głośne wystrzały;
  • zwierzęta domowe, które wystraszone często uciekają w panice robiąc sobie przy tym krzywdę czy wpadając pod samochody;
  • dzikie zwierzęta, nie przyzwyczajone do aż takiego natężenia światła i dźwięku, często padające z powodu szoku;
  • pacjenci szpitali, ludzie ciężko chorzy, potrzebujący spokoju.

to nie są trywialne problemy. byłyby trywialne, gdyby – tak jak w założeniach – chodziło o kilkanaście minut raz w roku, w określony dzień, w określonym miejscu, z sensowną ilością fajerwerków. ale tak nie jest, dlatego ten problem nie tylko jest duży, ale i przybiera na sile z roku na rok.

i nie, nie wystarczy, że jest zakaz używania poza 31.12 / 01.01

bądźmy szczerzy, nie jest możliwe złapanie i ukaranie ludzi, którzy te przepisy przekraczają. wygląda to tak, że staje sobie ktoś, wyciąga petardę, strzela, i minutę później już go nie ma. w tym czasie nie da się nawet dodzwonić na policję i zgłosić (pomijam, że przy tej ilości, linia byłaby permanentnie zablokowana). nie ma w ogóle najmniejszej szansy, żeby ta policja zdążyła dojechać i znaleźć strzelającego. i co, rzucić się na niego, obezwładnić i trzymać do przyjazdu policji? nie za bardzo, bo to co on robi to wykroczenie, nie przestępstwo, więc takie “zatrzymanie obywatelskie” będzie uznane po prostu za przemoc.

niezależnie więc od tego, jak bardzo zaostrzy się przepisy dotyczące sposobu używania materiałów pirotechnicznych przez zwykłego Kowalskiego, nie ma szans, żeby je w jakikolwiek sposób egzekwować. a ludzie sami z siebie najwyraźniej nie mają najmniejszego zamiaru do przepisów się stosować. pozostaje więc tylko tradycyjny, stary, skuteczny zamordyzm: całkowity zakaz sprzedawania fajerwerków tymże Kowalskim.

jeśli ktoś ma inny pomysł, to chętnie go poznam. ja niestety nie mam, dlatego inicjatywę popieram.

Agnieszka Kuligowska-Jaworek, Małgorzata Sobańska Lubisz te wpisy

22 Responses to “sylwestrowy wyścig zbrojeń”

  1. well, akurat jak go wysyłałam, pierdolnęło mi za oknem ;))

  2. a gówno tam, na pomorskim dzisiaj koło 19. dalej strzelali ;))

  3. To stało się rok temu, w moim sąsiedztwie. Nie byli pijani i twierdzą, że dzieci stały w bezpiecznej odległości. http://warszawa.naszemiasto.pl.....,id,t.html

  4. Najwyraźniej nie ma czegoś takiego, jak “bezpieczna odległość”, jeśli chodzi o środki wybuchowe.

  5. czytałam o tej sprawie. nie wiem jak to wyglądało, to wiedzą tylko zainteresowani. ale jeśli faktycznie zachowali środki ostrożności, to tym gorzej. bo śmierć dziecka spowodowało nie popicie sobie i popisówka, tylko normalne korzystanie z danego im przez nasze państwo prawa. trzeba by było wnioskować więc, że samo to prawo jest niestety niebezpieczne.

  6. Owszem, jest. Już samo zakupienie zapasu fajerwerków i petard i trzymanie ich w szafie, pod łóżkiem albo w piwnicy jest niebezpieczne.

  7. Może jednak rzecz w tym, w czym zwykle: dostępne produkty nie są bezpieczne, nie spełniają norm, papiery mają wyrabiane za koperty, a potem wielkie zdziwienie, że jemy sól drogową, oddychamy trucizną, a fajerwerki mają pole i moc rażenia w funkcji “random”.

  8. Magdalena – to owszem, wyjaśnia wypadki. nie wyjaśnia natomiast, dlaczego nie istnieją żadne regulacje dotyczące ani jakości sprzedawanych fajerwerków, ani odnośnie miejsca ich używania, bo jednak nawet najlepszej jakości raca, jak się ją puści na środku osiedla czy pod czyimś domkiem, szkód narobić może porządnych.
    no i nie sądzę, żeby wyższa jakość fajerwerków miała sprawić, że zaczną być używane tylko w ramach zabawy sylwestrowej, a nie przez tydzień przed i tydzień po nowym roku, ze strzelaniem gdzie popadnie ;))
    bądźmy szczerzy, pewne rzeczy są dla ludzi inteligentnych, a tych jak widać jest zdecydowana mniejszość.

  9. Nie jestem przeciw regulacjom w ogóle tylko przeciw całkowitemu zakazowi dla osób fizycznych. I za normami dot. wyrobów i ich przestrzeganiem. Ale nawiasem mówiąc, kto te regulacje ostatnio tworzy? Ludzie inteligentni? W parlamencie? :)

  10. a ja niestety, skoro inaczej się nie da, jestem za całkowitym zakazem. niech się tym zajmują ludzie, którzy nie będą mi rzucać 8 stycznia petardy pod nogi.

  11. Kira, idąc tym tokiem rozumowania, długo nie potrwa i niczego nie będzie wolno, bo każdy produkt i każdą czynność jakiś debil potrafi obrócić na krzywdę drugiego człowieka. Czy to przez pazerność czy przez głupotę. Ale masz rację, zakazywać jest łatwiej niż edukować i wychowywać. A jeszcze łatwiej brać potem w łapę za przymykanie oczu.

  12. a może od innej strony ;) osoby samookaleczające się powinny same finansować sobie opiekę zdrowotną… jeśli chodzi o zakaz to jestem przeciwny ale to z innego względu :) jeszcze do niedawna (narodzin dziecka, w sumie to od dawna;)) brałem czynny udział w imprezach asg gdzie pirotechnika na prawdę urozmaica zabawę… tyle że nie słyszałem o jakimkolwiek wypadku na “naszych” imprezach”. niestety sylwestra jakoś nie lubię i póki będzie się działo to co się dzieję nie polubię… o północy z kotami zamykam się w łazience i przez 30 min nie wychodzę… żona nawet nie czeka do północy idzie po prostu z dzieckiem spać i o północy wychodzi na lampkę szampona ;)

  13. Magdalena – twój tok rozumowania jest interesujący, ale wolę jednak swój :)) a mój mi mówi, że jak najbardziej, wszędzie trafi się idiota – natomiast ja patrzę z innej strony: czy jest jakaś korzyść albo chociaż sensowny powód, żeby tych idiotów znosić?
    w przypadku produkcji noży ;)) jest i korzyść z ich posiadania i używania w normalny sposób, i sensowny powód, dla którego ludzie ogólnie powinni mieć w kuchni noże.
    w przypadku fajerwerków za bardzo ani korzyści, ani powodu, nie widzę.

    edukować, mówisz? no to leć, edukuj. my próbujemy od 5. lat, nie tylko nic to nie dało, ale z roku na rok jest gorzej. ludzie kupują tego cholerstwa więcej, szybciej zaczynają, później kończą, bardziej pajacują. mi się edukowanie naprawdę znudziło i nie widzę sensu ciągnąć dalej, skoro i tak jest zlewka totalna. ja po prostu chcę w końcu móc np. 3 stycznia wyjść z domu – i nie nadziać się na rechoczącego kretyna z petardą. ot, egoizm taki ;))

  14. Drac – nie mam nic przeciwko temu, żeby było dopuszczalne organizowanie pokazów. serio, jest gigantyczna różnica między konkretną imprezą o znanej dacie, miejscu i ograniczonym czasie, a tą dwutygodniową napierdalanką, którą urządzają podpite półgłówki w okolicach sylwestra.
    chodzi o to, żeby utrudnić napierdalankę. jeśli uda się uzyskać w przepisach konieczność zgłoszenia wcześniej takowego pokazu i możliwość zakupu materiałów pirotechnicznych dopiero na podstawie pozwolenia – to problem walenia z rac ‘bo mam kaprys i 2 promile, to sobie postrzelam’ zwyczajnie by zniknął.:))

  15. idąc tym tokiem rozumowania to noże też powinny być zakazane bo wychodząc po zmroku nie masz pewności czy na jakiegoś nożownika się nie natkniesz..

  16. za wolno piszę :P i za dużo rzeczy robię w tym samym czasie :)

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>