Posted by Kira on Wrzesień 24th, 2013

ci, którzy czytają mnie trochę dłużej kojarzą zapewne, że parę lat temu nabijałam się z ówczesnych frajerów, którzy pracowali po tak zaniżonych stawkach, że w pale się to nie mieściło. wyrażałam też wówczas nadzieję, że może następne pokolenie, zorientowane jednak konsumencko, będzie mądrzejsze i pogoni takich naciągaczy. cóż, już wiem, że nie jest mądrzejsze. a nawet gorzej – to pokolenie zasuwa bez żadnych stawek.

back to the 2005…

dawno, dawno temu, w odległej galaktyce… znaczy przeszłości, było tak, że jak człowiek pracował, to mu za to płacili. sama doskonale pamiętam czasy, kiedy stawkę za 1500 znaków bez spacji negocjowało się w granicach 40-50 PLN. i to były teksty tego samego typu, za które w tej chwili biorę po 7,50 – 12,50 PLN. czemu tak mało? ano dlatego, że znaleźli się tacy, którzy za tyle tą robotę odwalali, więc po co ktokolwiek miałby płacić więcej.

trudno, dostosowaliśmy się, klepiemy za dychę.

teraz natomiast jest multum frajerów, którzy tą samą pracę odwalają za darmo. i w sumie nie byłoby w tym nic złego, gdyby faktycznie robili to w ramach jakiegoś stażu czy wolontariatu w znaczeniu: pomoc dla organizacji charytatywnej lub innej prospołecznej. ale nie, oni to robią dla firm, które następnie na tym zarabiają, a im drukują na biurowej drukarce kartkę, jacy to są fajni i dają się dymać. znaczy przepraszam, nie boją się wyzwań i angażują się w pracę.

słowniczek…

pozwolę sobie przypomnieć, bo zdaje się, że nikt już nie pamięta, co w zasadzie znaczą pojęcia, którymi operują teraz naciągacze. znaczy się pracodawcy. otóż definicje brzmią (a przynajmniej jeszcze kilka lat temu brzmiały) następująco:

  • staż zawodowy - forma nauki polegająca na zdobywaniu wiedzy w miejscu pracy.

nauki. łapiecie? stażysta idzie na staż po to, żeby się uczyć zawodu. ogłoszenia typu “sekretarkę z doświadczeniem” czy “grafika – wymagane portfolio” NIE dotyczą stażu. dotyczą wykorzystania za darmo pracy kogoś, kto nie uczy się zawodu, tylko ten zawód już potrafi wykonywać. jasne?

  • wolontariat – “Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie” precyzuje, że jest to dobrowolne i świadome, darmowe zaangażowanie się w pracę na rzecz osób, organizacji pozarządowych, a także rozmaitych instytucji działających w różnych obszarach społecznych.

ta sama ustawa precyzuje też, że instytucje te nie mogą korzystać z pracy wolontariuszy przy prowadzonej działalności gospodarczej. nie mogą. poważnie. dlatego NIE jest wolontariatem zasuwanie za darmo w redakcji serwisu rozrywkowego, ani też organizowanie spotkań biznesowych czy sprzedawanie usług. też jasne?

ok. no to powiem wprost: dzieciaki, zacznijcie się szanować!

uświadomcie sobie w końcu kilka rzeczy:

  • po 1. teraz stać was na to, żeby pracować za darmo i “zdobywać doświadczenie” na kolejnych bezpłatnych stażach. za kilka lat będziecie chcieli się usamodzielnić i wyprowadzić od rodziców – i co wtedy? sądzicie, że magicznie znajdą się miejsca pracy? nie. one będą obsadzone przez parę lat młodszych bezpłatnych stażystów.
  • po 2. sądzicie, że zdobywacie doświadczenie? robiąc po raz trzeci to samo, tyle, że dla innej firmy? ile tego doświadczenia wam w zasadzie potrzeba, żebyście przestali je zdobywać a zaczęli z niego korzystać? to doświadczenie, które zdobywacie na następnym, i następnym, i następnym bezpłatnym stażu, to zwykle są umiejętności, które średnio inteligentny człowiek opanuje po miesiącu, może dwóch. a ile czasu już tak zasuwacie? i poważnie dalej się czegoś uczycie?
  • po 3. myślicie, że CV zapełnione bezpłatnymi stażami w firmach typu PPHU Zenon Kowalski Gwoździe i Młotki, rzuci kogokolwiek na kolana i ten ktoś ze łzami wzruszenia w oczach da wam zajefajny etat? to pomyślcie jeszcze raz. staż w firmie kalibru IBM, Microsoft, Google, pewnie dałby taki efekt. ale jest problem: takie firmy nie tracą wizerunku dla zaoszczędzenia tych paru stów na stażystach, więc tam się nie załapiecie. a firmy, do których was biorą, wrażenia nie robią.
  • po 4. sądzicie, że CV z masą bezpłatnych staży mówi o was, że jesteście, jak to się teraz mówi, “odważni”, “otwarci na nowe wyzwania”, “elastyczni”, i takie tam? e-e. ono  mówi: “o, masz frajera, który zasuwa za darmo – nie musisz mu płacić gotówką, wystaw za miesiąc referencje i niech spada”. chyba, że po tych stażach faktycznie zarzucono was propozycjami pracy? nie? kurczę, ciekawe czemu.

oczywiście, każdy zna kogoś, kto poszedł na piąty staż w kilkuosobowej firmie i dostał potem rewelacyjną pracę. a w każdym razie każdy zna kogoś, kto takiego zna. ewentualnie każdy o takim kimś słyszał. dlatego kolejne osoby radośnie zasuwają za darmo łudząc się, że potem ktoś inny będzie o nich opowiadał, jak to im się poszczęściło i teraz stać ich na wakacje na Karaibach.

oczywiście. tylko, że pracodawcy zatrudniają innych ludzi.

kto nie ma większego problemu ze znalezieniem pracy – może niekoniecznie wymarzonej, ale pozwalającej się spokojnie utrzymać? specjaliści, szanowni państwo. jeszcze raz: specjaliści.

jasne, nikt się specjalistą nie rodzi. doświadczenie i umiejętności trzeba znaleźć tam, gdzie można się rzeczywiście czegoś nauczyć – studia tego obecnie mimo wszystko nie dają. tak, na stażu, dlaczego nie. może być nawet bezpłatny, też dlaczego nie. ale ten staż trzeba sobie bardzo dokładnie dobrać do tego, jakie umiejętności i wiedzę potrzebuje się przyswoić, a co ważne, upewnić się, że będzie tam na miejscu ktoś, kto będzie was uczył. uczył tego, co potrzebujecie.

nawet praktyki w banku, w czasie których głównie kserujecie papiery, zaklejacie koperty i parzycie kawę, zupełnie nie są tym, czego potrzebujecie. nie patrzcie na firmę, to może być nawet to PPHU Gwoździe i Młotki – patrzcie na to, co rzeczywiście z tego stażu wynosicie. znaczy, w sensie umiejętności, nie spinaczy.

bo staż powinniście zrobić jeden

i po tym jednym stażu powinniście mieć już konkretne umiejętności, które dla pracodawców będą wystarczającym argumentem do tego, aby płacić wam za waszą pracę. pięć kolejnych nie dających niczego konkretnego staży – to nic więcej, jak gigantyczna strata czasu.

  • zacznijcie myśleć.
  • zacznijcie planować swój rozwój zawodowy.
  • zacznijcie się szanować.
  • zacznijcie mieć jakiś konkretny cel, do którego dążycie.

inaczej – sorry – za kilka lat obudzicie się w roli “tego gościa, do którego się dzwoni, jak chce się mieć robotę odwaloną za darmo”. i będziecie trzaskać kolejne staże, zasuwając po nocach w magazynie TESCO. bo bezpłatnym stażem rachunków nie opłacicie.

16 Responses to “na wolontariat lub darmowy staż frajera przyjmę”

  1. wyrasta nam pokolenie pijawek żerujących na rodzicach, lodówki stażem się nie napełni….

  2. ale to pokolenie jest dymane wielokierunkowo. każdy cholerny portal dotyczący pracy pieje z zachwytu nad “elastycznością”, “kreatywnością”, “podejmowaniem nowych wyzwań” – podczas gdy płaci się nie temu, który jest elastyczny (no, może w cyrku), tylko temu, kto ma konkretne umiejętności przynoszące firmie kasę. i każdy cholerny portal dotyczący pracy pieje nad tymi wolontariatami i stażami, podczas gdy 90-97% z nich tak naprawdę gówno daje.
    im się te pierdoły tak samo teraz wciska do łba, jak nam kiedyś “skończ studia, znajdziesz dobrą pracę na etacie, a etat to stabilizacja życiowa”.

  3. no proszę, budżetówka też już zaczyna? chociaż może kurczę dla odmiany powstanie coś, co działa – bo dotychczasowych płatnych “dzieł” typu system dla ZUSu lepiej nie komentować… ;))

  4. zdaje się, że od zawsze jesteśmy dymani, jak nie ruskie to my sami ;-)

  5. jasne, że tak ;)) tylko jednak dotąd za to dymanie, to jakiś tam grosz na chleb zostawiali ;)) to przynajmniej była uczciwa prostytucja, a nie tak jak teraz – ordynarne kurestwo.

  6. zawsze porywaliśmy się z szabelką na wroga, teraz pokornie przyjdzie nam kupić wazelinę ;-)

  7. Pytanie, czy sytuacja jest wyłącznie z winy tych młodych ludzi, czy też po prostu miejsc pracy już dla nich w Polsce nie ma. Więc chwytają się, czego mogą. (Gdy odrzucają oferty pseudopracy, to się na nich narzeka: że leniwi, że trzeba myśleć pozytywnie i chociaż stażu bezpłatnego popróbować… A nie od razu żądać firmowego Porsche!)

    Z góry pozwolę sobie odrzucić ewentualne odpowiedzi, które często w tym momencie padają: że pracy jest przecież multum, że szwagra kuzynki siostra jak się zakręciła i przestała narzekać, to od razu coś znalazła itp.

    Bo jakoś ci młodzi frajerzy bez problemu zdobywają normalną pracę z normalną pensją… ale w Wielkiej Brytanii. Chyba nie mądrzeją gwałtownie, przekraczając granice kraju?

    Kiro, to co pisałaś na początku o stawkach zmniejszanych przez “frajerów” też kłóci się nieco z moją wiedzą ekonomiczną (że jest ona nikła, to o tym cicho sza). ;-)

    Skoro na rynku jest bardzo dużo osób o odpowiednich umiejętnościach – a zleceń dla nich mało – to stawki musiały spaść. No, chyba, żeby wprowadzić ceny urzędowe. Niewiele ma to wspólnego z “szanowaniem się” kogokolwiek.

    Pozdrawiam, dawny Pręgierzanin (więc trochę agresywny w dyskusji, mam nadzieję, że nie za bardzo).

  8. orlinos commented on Kira Heself (wrote):

    Pytanie, czy sytuacja jest wyłącznie z winy tych młodych ludzi, czy też po prostu miejsc pracy już dla nich w Polsce nie ma. Więc chwytają się, czego mogą. (Gdy odrzucają oferty pseudopracy, to się na nich narzeka: że leniwi, że trzeba myśleć pozytywnie i chociaż stażu bezpłatnego popróbować… A nie od razu żądać firmowego Porsche!)

    Z góry pozwolę sobie odrzucić ewentualne odpowiedzi, które często w tym momencie padają: że pracy jest przecież multum, że szwagra kuzynki siostra jak się zakręciła i przestała narzekać, to od razu coś znalazła itp.

    Bo jakoś ci młodzi frajerzy bez problemu zdobywają normalną pracę z normalną pensją… ale w Wielkiej Brytanii. Chyba nie mądrzeją gwałtownie, przekraczając granice kraju?

    Kiro, to co pisałaś na początku o stawkach zmniejszanych przez “frajerów” też kłóci się nieco z moją wiedzą ekonomiczną (że jest ona nikła, to o tym cicho sza). ;-)

    Skoro na rynku jest bardzo dużo osób o odpowiednich umiejętnościach – a zleceń dla nich mało – to stawki musiały spaść. No, chyba, żeby wprowadzić ceny urzędowe. Niewiele ma to wspólnego z “szanowaniem się” kogokolwiek.

    Pozdrawiam, dawny Pręgierzanin (więc trochę agresywny w dyskusji, mam nadzieję, że nie za bardzo).

  9. GrzeTor

    Ogólnie problem jest taki, że na świecie jest >7 mld ludzi, ta liczba rośnie, a to jest po prostu za dużo. Stąd ceny pracy (płace) Co to znaczy za dużo? Czy gospodarka nie jest skalowana w górę w nieskończoność?

    Niestety nie – tutaj, na Ziemi mamy wyraźne ograniczenia, których po prostu nie starcza dla takiej liczby ludzi. Takie jak – ograniczone zasoby energetyczne: węgiel, ropa, gaz itp. Ograniczone zasoby ryb – już teraz mamy przełowienie. Ograniczone zasoby ziemi uprawnej – powierzchnia Ziemi jest skończona. Ograniczone zasoby minerałów, zwłaszcza tzw. pierwiastków rzadkich.

    A to przeludnienie (relatywnie do zasobów) jeszcze spotkało się z postępującą automatyzacją, robotyzacją, komputeryzacją, które systematycznie zmniejszają zapotrzebowanie na pracę ludzką.

  10. asd

    @GrzeTor za przeproszeniem- gówno prawda.
    Wraz z ilością ludzi na ziemi rośnie zapotrzebowanie nie tylko na dobra podstawowe (jak pokarm np ryby ktore wymieniles) ale rownież usługi. Dzięki technologii udaje nam się zwiększyć wydajność rolnictwa, natomiast do świadczenia usług jest potrzebne coraz wiecej ludzi.

    Robotyzacja i Automatyzacja? Jak narazie nie widzialem zadnej samobudujacej, samoprogramowalnej, samokonserwujacej i samonaprawiajacej sie maszyny. Nie mowiac juz o planowaniu linii produkcyjnych i logistyce. Podobnie komputeryzacja – wcale nie zmniejsza ilosci pracownikow, zmnienia tylko oczekiwania zleceniodawcow wobec pracownikow. Ubyło listonoszy przybyło administratorow serwerow (e-mail). Pracy jest duzo, trzeba tylko umiec ja znalezc.

  11. No i masz rację z tym, że się ludzie nie szanują to i pracodawcy ich szanować nie będą. Nie w tym leży jednak największy problem.

    Istota sprawy leży w tym, że to najbiedniejszy a nie kto inny wyznacza minimalną kwotę za którą pracodawca zatrudnia. Im więcej osób godzących się za pracę za groszowe stawki tym średnia idzie w dół. A to właśnie osoby niezamożne godzą się najczęściej na zaniżone wynagrodzenie.

    A więc konkluzja idzie z tego banalna im biedniejsze społeczeństwo tym lepiej dla pracodawców.

  12. zebra

    Po uzyskaniu licencjatu z humanistycznego kierunku poszłam na studia magisterskie, które rzuciłam po miesiącu. To była jedna duża strata czasu. Następnie zainwestowałam w trzy strony internetowe o różnej tematyce. Dzięki nim dostałam się na trzy darmowe staże do portali int. także o różnej tematyce. Zdecydowałam się na nie, ponieważ warunki były dla mnie bardzo dobre. Praca zdalna, miałam przesyłać po 2-3 artykułu tygodniowo. Zaczęłam w międzyczasie szukać płatnej pracy. W ciągu miesiąca byłam na 6 rozmowach kwalifikacyjnych o pracę w portalach internetowych. W końcu się udało. Pensja i warunki bardzo mi odpowiadają :) Pracodawców przyciągały głównie te moje strony. Utworzył się od nich taki łańcuszek, który doprowadził mnie do tej płatnej pracy. Myślę, że warto wyjść samemu z inicjatywą.

    Oczywiście zanim znalazłam te trzy darmowe staże miałam do czynienia z ludźmi, którzy szukali frajerów do pracy po 8 godzin. Jedna kobieta szczególnie utkwiła mi w pamięci, chciała mnie wziąć na 4-miesięczny staż, po którym mogłam się spodziewać… stażu za 800zł z urzędu pracy. Ludzie są bezczelni.

  13. aż strach pomyśleć czy ktoś zgłasza się na taki staż. Jeszcze bym zrozumiał jak po takim stażu zagwarabtowali by pracę ale tak to jakieś niewolnictwo, śmiało w ogłoszeniu można napisać “szukam niewolnika”

  14. Michalina

    Pani Kiro, bardzo dobry tekst, będący doskonałym podsumowaniem przesłanek, które stały się dla nas podstawą inicjacji kampanii społecznej “Nie robię tego za darmo”. Zgadzam się z Panią, że pracodawcy wykorzystują trudną sytuację młodych osób na rynku pracy. Sami pracobiorcy ułatwiają im to jednak, dając przyzwolenie na tego typu praktyki. Podoba mi się apel do młodych ludzi, zwracający uwagę na szkodliwe aspekty bezpłatnych staży i praktyk – pozwolę sobie zamieścić ten tekst na fanpage’u kampanii. Zapraszam do zapoznania się z inicjatywą: http://www.nierobietegozadarmo.pl Pozdrawiam.

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>