30 maja 2013

jak spieprzyć ważny protest idiotycznym hasłem

stowarzyszenie “Mam przyszłość” od kilku lat stara się zainteresować władze państwowe problemami, z jakimi borykają się na co dzień rodzice niepełnosprawnych dzieci. słusznie przy tym wskazuje, że nasz kraj ma te dzieciaki (a także ich rodziny) głęboko w… poważaniu powiedzmy. i rozumiem w pewnym sensie desperację, z jaką ci ludzie walczą o przyszłość swoich dzieci. ale tego, co rodzice zamierzają odwalić we wtorek pod Sejmem – nie rozumiem, ani nie akceptuję. moim zdaniem to przegięcie pały.

we wtorek 4 czerwca pod Sejmem ponownie mają zebrać się rodzice niepełnosprawnych dzieci. tym razem w ramach eventu zaplanowali sobie wręczanie premierowi takich świstków, jak ten powyżej – “oświadczeń woli” z prośbą o eutanazję.

ok. rozumiem, desperacja. rozumiem, chęć zwrócenia uwagi na ich problemy. rozumiem, próba zaszokowania i zainteresowania sprawą mediów. jasne.

tylko czemu do jasnej cholery po trupach do celu?

eutanazja z definicji jest czymś, o czym decyduje główny zainteresowany i nikt inny. eutanazja jest też czymś, w czym musi uczestniczyć osoba trzecia, ponieważ główny zainteresowany nie jest w stanie samodzielnie sprawy załatwić. eutanazja jest też jednak od dłuższego już czasu tematem debat publicznych, w których po jednej stronie stoją osoby chcące mieć ten wybór, po drugiej zaś ci, którzy zrównują to z morderstwem w celu “pozbycia się kłopotu”.

protestujący rodzice właśnie stanęli po tej drugiej stronie. gratuluję.

mnie osobiście cholernie wkurzył ten pomysł. pomysł rodziców, żeby nie było wątpliwości. rozumiem, trudna sytuacja, kiepskie wsparcie finansowe, beznadziejne warunki pomocy w leczeniu i terapii – oczywiście, że z tym należy walczyć. ale do ciężkiej cholery – NIE robiąc sobie jaja, czy też jak kto woli dewaluując naprawdę poważną sprawę, jaką jest eutanazja.

ok, rozumiem, jest problem. ale próba rozwiązania go poprzez zrównanie innego, bardzo istotnego i równie skutecznie olewanego przez rząd problemu, jakim jest eutanazja, z morderstwem – to dla mnie zagranie zdecydowanie poniżej pasa. no bo w zasadzie o to przecież w tej szopce chodzi: o sugestię zabicia opiekunów i dzieci (żeby nie było z nimi problemu), prawda?

eutanazja jest czymś całkiem innym – ale prawicowe środowiska usilnie starają się ją sprowadzić do mordowania dla własnej wygody. i po takim wystąpieniu stowarzyszenia, eutanazja jeszcze bardziej utrwali się w społecznej świadomości jako “zabijanie żeby się pozbyć”. dokładnie takim właśnie zmanipulowanym i wykrzywionym znaczeniem tego pojęcia szanowni rodzice operują. i takie właśnie znaczenie utrwalą wszystkim za pośrednictwem mediów.

zajebiście robić innym coś, o co sami się wkurzają.

cóż, mi się właśnie o 180′ zmienił odbiór tych rodzin. poszło to w sumie szybko i łatwo, wystarczył jeden durny, nieprzemyślany tekst. po jego przeczytaniu momentalnie przestałam mieć ochotę współczuć demonstrującym, czy też popierać niektóre z ich postulatów.

mam natomiast przemożną ochotę podrzucić im pod ten Sejm dużą szpulę mocnego sznurka.
wtedy na głupi pomysł – dostaną odpowiedź na tym samym poziomie.