Posted by Kira on Kwiecień 27th, 2013

mBank wystartował z nową propozycją dla wszystkich, którzy lubią polować na okazje. tak też się zresztą oferta nazywa – mOkazje – i proponuje, jak łatwo się domyślić, rabaty na zakup różnych rzeczy i usług. niewątpliwą zaletą jest to, że system jest banalnie prosty i szybki w obsłudze. wadą, jak zwykle – to, że będzie nas próbować przekonać do zmiany przyzwyczajeń zakupowych. ogólnie jednak spojrzeć warto.

jestem fatalnym klientem. sporadycznie latam na większe zakupy, a jak już, to dokładnie wiem, co zamierzam kupić. na dodatek praktycznie nie korzystam z żadnych programów lojalnościowych i innych akcji typu “kup u nas, zrobimy ci dobrze” – głównie dlatego, że 10zł rabatu nie zmusi mnie do wycieczki na drugi koniec miasta. mój stosunek do takiego przekonywania do marki widać na przykładzie Alior Sync:

  • jak dawali 100zł za założenie konta – założyłam. i nawet korzystam, chociaż średnio intensywnie.
  • jak dawali 20zł za PayPal – nie założyłam i nie kupiłam niczego. bo mi się nie chciało kombinować dla 20zł.

do mOkazji pewnie będę więc mieć całkiem analogiczny stosunek. tzn., jak będę szła na zakupy, to zajrzę, czy tego, co chcę kupić, nie ma akurat w promocji. ale nie ustawię sobie żadnych powiadomień i takich tam, bo nie trawię wysyłania do mnie ofert na zasadzie “a może na to wydasz kasę? nooo, wydaj, oddamy ci dychę z tysiąca” ;))

ok, ale czym jest w sumie ta mOkazja?

mBank postanowił nawiązać dość nietypową jak na nasz kraj współpracę ze sprzedawcami. jeśli mamy u nich konto osobiste (a założyć konto w mBanku można zawsze, bo to nic nie kosztuje) plus profil na Facebooku (też sobie możemy założyć, również jest za free w końcu) – to wystarczy skorzystać z aplikacji mOkazje. połączymy dzięki niej oba konta i bez zbędnych ceregieli zaczniemy korzystać z rabatów.

jak to działa?

no właśnie bardzo prosto. nie ma żadnych durnych kodów, drukowania kuponów czy innych dziwnych zabiegów. przeglądamy sobie po prostu listę ofert, wybieramy tą, z której chcemy skorzystać – a system samodzielnie zwróci nam odpowiednią ilość kasy po pierwszym dokonanym w danym sklepie zakupie.

serio. nic więcej nie trzeba robić. proste, nie?

co więcej, możemy sobie w danym miesiącu wybrać takich promocji ile dusza zapragnie, oszczędzając w ten sposób w porywach nawet do paru stów. ponieważ rabat oferuje sprzedawca, to mBanku nie interesuje kompletnie, z ilu takich propozycji skorzystamy. a rabat zależy od sprzedającego, więc może to być i 1%, i 80% – zależy, jaką akurat oferujący miał fantazję. to też jest fajne, bo w różnych “oddamy ci 5% wydanych pieniędzy” przeważnie jest dopisek “ale nie więcej niż…”.

to dlaczego “ale…”?

“ale” jest w tym przypadku moje prywatne i wcale nie musicie też go mieć. moje “ale” wynika z kilku rzeczy:

  • po 1. – mam ściśle wyrobione zwyczaje zakupowe. kupuję określone rzeczy w określonych miejscach i w określony sposób. toteż przydatne dla mnie będą tylko te promocje, które się w to wstrzelą. a że gust mam powiedzmy mało standardowy, zapewne zbyt wiele ich nie będzie.
  • po 2. – jakoś nie kręci mnie kolejna metoda śledzenia moich poczynań w celu wyciągnięcia ze mnie więcej szmalu. praktycznie nie zdarza mi się dokonać zakupu tylko dlatego, że ktoś mi coś polecił czy zareklamował. wyjątkiem jest sytuacja, kiedy np. akurat szukałam roweru, a znajomi wskazywali określony model – ale nawet, gdyby wtedy akurat zadzwonił handlowiec z hipersuperfajną ofertą roweru innego typu, spuściłabym go na drzewo.
  • po 3. – choć może głośno się o tym nie mówi, to wykorzystanie Facebooka wskazuje, że ma to być kolejna kampania z cyklu “my wam rabat parę PLN, wy nam reklamę wśród znajomych”. bo jaki inny sens jest w używaniu do tego fejsa? żaden, prawda? a ja jakoś nie przepadam za spamowaniem znajomych ofertami reklamowymi, które w większości są im doskonale zbędne. a są, bo to, że ja akurat kupuję rower, nijak się nie przekłada na zakupy rowerów przez znajomych.

mimo powyższych, konta sobie połączyłam i korzystać będę. czasami. na zasadzie “szukam ciuchów termo, to zobaczę czy nie mają rabatów”. nawet jak parę razy w roku oddadzą tą dychę, to – biorąc pod uwagę, że to dycha za kasę, którą i tak bym wydała – zawsze to jakaś dodatkowa możliwość kupienia sobie nadliczbowych chipsów ;))

One Response to “mOkazja jest świetna, ale…”

  1. Daniel

    Znajomych nie musisz spamować – widziałem tam opcję do zaznaczenia, że powiadomienia pokazuje do wyboru: wszystkim/znajomym/tylko Tobie. Ja zaznaczyłem, że tylko mi. Mniemam więc,że nikt prócz mnie nie będzie widział postów na mojej tablicy z aplikacji mbanku.
    W przypadku pozostałych punktów, mamy podobnie (choć ja handlowców na drzewo nie spuszczam, czasami się faktycznie coś ciekawego trafi), nie będę zmieniał swoich przyzwyczajeń z powodu 10zł.

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>