Posted by Kira on Grudzień 1st, 2012

fajki elektroniczne są wynalazkiem po prostu cudownym. można je palić bez szprycowania się toną trującej chemii, gdziekolwiek się chce bez względu na zakazy, ustawić sobie dokładnie poziom nikotyny, dobrać jakikolwiek chce się smak. wszystkie te zalety wynikają jedynie z pozbycia się tytoniu. jaki więc jest sens tego, co wprowadza właśnie Janty – czyli e-papierosów umożliwiających… palenie tytoniu?

wbrew pozorom, sens jest. tyle, że e-palaczom się ni cholery nie spodoba. za to producentom analogów owszem, nawet bardzo. zacznijmy jednak od trzech liczb.

  • 300 miliardów dolarów.
  • 360 milionów złotych.
  • 350 milionów dolarów.

to pierwsze, to średni roczny zysk koncernów tytoniowych, czyli po prostu wartość rynku papierosów analogowych. to drugie, to szacowane wpływy do budżetu Polski z akcyzy na wyroby tytoniowe. to trzecie natomiast, to aktualna wartość rynku e-papierosów w samych Stanach Zjednoczonych – i jednocześnie te pieniądze, które spierniczają producentom papierosów tytoniowych.

ale tak naprawdę, spiernicza im o wiele więcej.

nie zamierzam tu nawet wliczać rozmaitych pseudodziałań “antytytoniowych”, prowadzonych przez rządy niektórych państw – bo podniesienie ceny paczki fajek o 30 groszy czy tapetowanie kraju plakatami informującymi o raku wpływ na palaczy ma dokładnie żaden. pojawiła się jednak swoista “moda na niepalenie”, a to już jest kurczę duży problem, bo multum ludzi za modą podążać lubi i faktycznie te fajki rzuca. a jak rzuca, to przestaje kupować – logiczne.

producenci na razie z głodu nie zdechną, bo zostały im jeszcze rynki Afryki czy Ameryki Południowej, gdzie jak na razie takiej durnej prozdrowotnej mody nie ma, a papierosy swobodnie daje się wcisnąć nawet 10-letnim dzieciakom. ale to eldorado też wiecznie trwać nie będzie i jak wskazuje doświadczenie z USA czy Europy, za 20-30 lat tam też zyski zamiast rosnąć, zaczną spadać. ale nasz budżet nie ma do dyspozycji innych rynków, jak mniej ludzi pali, to akcyza daje mniej kasy – i nie ma zmiłuj.

w tym kontekście e-papieros, pozwalający palić nie płacąc za analogi, jest mocno irytujący.

już od jakiegoś czasu można zauważyć w mediach artykuły i reportaże, w których e-papierosy przedstawiane są w jednoznacznie negatywnym kontekście. przy czym zarzuty są zazwyczaj skrajnie idiotyczne i do obalenia przez dowolnego absolwenta liceum ogólnokształcącego. działają, bo większość społeczeństwa nie sięga inteligencją do kolan temu licealiście – no ale jednak są debilne, z czego publikujący muszą sobie zdawać sprawę.

główne “zarzuty”?

  • e-papierosy uzależniają – bo, rzecz jasna, analogi wcale nie uzależniają. uzależnia nikotyna. w e-papierosie nie musi być nikotyny, to raz. po e-papierosy sięgają ludzie już od nikotyny uzależnieni. paleniem analogów.
  • e-papierosy mogą szkodzić – no mogą. z drugiej strony, mimo sporej liczby badań, nie udało się tej szkodliwości wykazać, więc chyba szkodzą raczej mało. z trzeciej strony, analogi, od których odchodzą palacze na rzecz e-fajek, szkodzą na pewno, na 100%, i to bardzo.
  • e-papierosa mogą kupić dzieci – no litości… po pierwsze, dziecku łatwiej jednak podpieprzyć jedną czy dwie fajki rodzicom, niż lecieć do miasta i kupować e-papierosa. po drugie, dziecku o wiele łatwiej wykopać z kieszonkowego dychę na analogi, niż ponad stówę na e-papierosa. po trzecie, dziecku łatwiej się schować przed dorosłymi z normalną fajką, wymagającą tylko podpalenia, niż z zestawem e-papierosa, który trzeba napełniać, ładować i czyścić.

no ok, tendencja jest jasna: producenci i rząd tracą kasę, więc media zaprzęgnięto do zniechęcenia ludzi do e-papierosów – bo może wtedy nie rzucą analogowych, więc zyski będą wolniej spadać? problem jednak w tym, że sporo ludzi już zna e-fajki, wie, jak to jest z nimi naprawdę, a na dodatek rozmawia o tym i przekonuje znajomych. e-papierosy mają świetną reputację: używka, z której można sobie spokojnie korzystać i nie niszczyć zdrowia. fatalnie, bo analogi reputację mają zupełnie spierdzieloną.

a skoro nie da się poprawić reputacji analogów…

…to zawsze można zepsuć reputację e-papierosów. wtedy obie używki startować będą w świadomości ludzi z tego samego poziomu, co analogom da prostą wygraną: w końcu uzależnionych od papierosów jest po prostu więcej.

i tu właśnie wkracza MAGIC, firowany przez Janty. wygląda jak e-papieros, działa jak e-papieros, jest nazywany e-papierosem. przy tym jednak, zdrowotnie i finansowo, stanowi dokładnie takie samo gówno, jak papierosy analogowe. perfekcyjnie: można będzie mówić o szkodliwości e-papierosa i jego destrukcyjnym wpływie na zdrowie, opisując jedynie MAGIC-a, a pomijając milczeniem fakt, że reszta e-papierosów działa zupełnie inaczej. po pewnym czasie pewnie da się w durnym społeczeństwie wyrobić przekonanie, że nie MAGIC zabija, ale “e-papierosy zabijają”.

a stąd już króciutka droga do wprowadzenia akcyzy, regulacji prawnych i przede wszystkim zakazów używania. majstersztyk.

przesadzam? pogadamy za parę lat.

3 Responses to “na kij komu e-papieros na tytoń”

  1. Kira – świetnie napisane… chociaż maleńkie ale … Otóż czytałam,że radni miasta POZNAN uchwalili i wprowadzili w życie zakazy palenia e-papierosów w określonych miejscach – chyba w komunikacji miejskiej,bo “podobno” dym wydychany z e-papierosa niektórym szkodzi,gdyż są tam śladowe ilości nikotyny. Czego to ludzie nie wymyślą! – wiem,że ten dym jest bezzapachowy,bo mój małżonek uzależniony od e-papierosa.

  2. zgadza się, to samo zaczynają robić linie lotnicze na przykład. mimo, że wyniki przeprowadzanych dotąd badań – i toksykologicznych i medycznych – ni cholery nie wykazały żadnego szkodliwego działania tego “dymu”. znaczy przepraszam, żeby nie skłamać: wykazano, że u osób szczególnie wrażliwych wdychanie (bezpośrednie!) może wywołać skurcz oskrzeli. podobnie jak spaliny, dym z ogniska, czy na przykład zimne powietrze…

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>