25 sierpnia 2012

33. bardzo ładna liczba. bo moja.

naukowcy stwierdzili podobno, że 33 lata to jest dokładnie ten wiek, w którym jesteśmy najszczęśliwsi. nadal młodzi, sprawni i pełni energii, jeszcze nie zgorzkniali i zbytnio cyniczni, za to już mniej więcej ustawieni życiowo i emocjonalnie. mamy największą w ciągu całego życia pewność siebie, wiemy już jak korzystać ze swoich zdolności, mniej się stresujemy, nadal podchodzimy do świata z dużą dozą optymizmu. podsumowując: cudowny wiek. podobno. nie wiem. będę sprawdzać od dzisiaj, 25 sierpnia, od godziny 08:05

coś w tym jest muszę przyznać, bo rzeczywiście “moja ja” z dnia dzisiejszego podoba mi się znacznie bardziej, niż wszystkie wcześniejsze “ja” z poprzednich, minionych urodzin.

moją aktualną ja czeka teraz naprawdę przeładowany w wydarzenia, pracę, naukę i zmiany, rok.

  • konieczne, duże korekty w zakresie zdrowia. i kondycji, bo się przyda.
  • od licha i trochę nauki. ba, nauki… kucia. jak ten dzięcioł.
  • praca, praca, praca. i jeszcze trochę pracy. bezpłatna nauka w tym kraju jest bardzo droga.
  • prawdopodobnie więcej kręcenia się po kraju, niż w całym moim dotychczasowym życiu.
  • konieczność szybkiego przyswojenia umiejętności planowania. dobrego planowania.
  • sporo zmian w tak zwanej “codzienności”.
  • a w przyszłym roku bonus. ale nie powiem wam jaki. jeszcze. bo później pewnie że tak.

trochę przeraża mnie co prawda nagromadzenie różnych wydarzeń i zmian na przestrzeni następnych kilkunastu miesięcy – ale w przeciwieństwie do stanu sprzed 5 czy 10 lat, teraz sądzę, że dam sobie radę. o ile rzecz jasna Wszechświat nie postanowi ponownie zarzucić jakimś nieśmiesznym dowcipem, co czasami mu się zdarza.

tak czy siak, nie mogę się już tego wszystkiego doczekać :-)