30 lipca 2012

szersza perspektywa

czasami w życiu zdarzają się rzeczy, które potrafią załamać człowieka psychicznie. czasami po prostu takie, które rozwalają nam spokojną dotychczas egzystencję i zmuszają do różnych dziwnych zmian, zazwyczaj wyjątkowo wkurwiających. właśnie mi się takie coś zrobiło – i patrząc wprost na sytuację, byłam na początku mocno wpieniona. ale już mi przechodzi, bo spojrzenie na sprawę z szerszej perspektywy pozwoliło mi stwierdzić, że wyjdzie mi to na zdrowie.

zanim powiem o co chodzi, szybkie pytanie: czy sądzicie, że nagła utrata sporego projektu, który od paru miesięcy bardzo ładnie i regularnie płaci, może być korzystna?

3… 2… 1…
tak. chociaż to nawet dla mnie dość zaskakujące, to po przemyśleniu sprawy wyszło mi, że akurat w przypadku tego konkretnego projektu, koniec współpracy wyjdzie mi na zdrowie. ponieważ:

  • primo – ze wszystkich obecnie prowadzonych, zabierał mi najwięcej czasu;
  • secundo: czasu nie dawało się ograniczyć, a na tym cierpiały inne projekty;
  • tertio: projekt płacił nieźle, ale po przeliczeniu na ‚stawkę godzinową’ rewelacji nie było;
  • quatro: już od jakiegoś czasu tematyka nie miała związku z tym, na co się umawiałam;
  • quinto: …a obecna mnie mało kręci.. zdecydowanie nie jestem grupą docelową;
  • sexto: leżały mi i zdychały projekty prywatne, na które teraz będę mieć czas.

jak więc na załączonym przykładzie widać, czasami faktycznie „nie ma tego złego…” ;-) chociaż nie powiem, żebym była zachwycona, bo kolejne kilka tygodni zapowiada się raczej pracowicie.