Chirurgia od dłuższego czasu już szuka jak najmniej inwazyjnych metod przeprowadzania operacji na mózgu. Pierwotnie wiązały się one z koniecznością
otwierania czaszki, co zawsze stwarza duże ryzyko dla pacjenta. Opracowano już metody prowadzenia zabiegów poprzez łuk brwiowy czy
nos.
Nowatorska metoda, której pomysłodawcą i twórcą jest chirurg plastyczny dr Kofi Boahene, ogranicza ryzyko jeszcze bardziej. I co często
ważne dla pacjenta - praktycznie nie pozostawia śladów w postaci blizn.
Omawianą technikę wykorzystano po raz pierwszy trzy lata temu, nadal jest ona jednak dość rzadka. Dotąd zastosowano ją u ok. 18
pacjentów, co daje zaledwie 6 osób rocznie. Pierwsze studium na ten temat opublikowano w zeszłym miesiącu na łamach pisma Journal of Otolaryngology -
Head and Neck Surgery. Pomysłodawcy szacują, że w przyszłości przez powiekę będzie się usuwać do 1 guzów, prawdopodobnie ułatwi to także rehabilitację
po operacjach związanych z innymi schorzeniami.