Spamów jak wiecie dostaję całkiem sporo (a kto nie...). Niektóre z nich są nawet na tyle fajne, że je tutaj podsumowuję. Tym razem jednak w zasadzie
nie wiem, co o tym myśleć - bo spam z serwisu Vitalia chyba jednak przekracza pewne granice.
Vitalia proponuje mi bowiem, że pomoże mi zrobić
sobie krzywdę.

Nie, nie machnęłam się: serwis handluje między innymi dopasowanymi indywidualnie dietami. W spamie dostałam info, że
mogę sobie obejrzeć swoją obecną sylwetkę, oraz tą, którą uzyskam na ich diecie - w postaci manekina 3D. Jakże mogłabym się nie oprzeć...?
;-)
I tu zaczęły się schody.Serwis kazał mi wpisać mój obecny wzrost i wagę,
a potem podać wagę docelową. Na tej podstawie wygenerował obrazek manekina, z mniej więcej takim obłożeniem tłuszczu, jakie wpisałam (choć moje 57 kg
jednak na mnie wygląda inaczej niż na tym obrazku).
Pozwoliłam więc sobie w drugiej części (waga docelowa) wpisać swoiste ekstremum: 45 kg przy
170 wzrostu.
Co na to Vitalia...?Cóż, i tutaj dochodzimy do robienia sobie
krzywdy przy współpracy serwisu.
Kiedy wrzuciłam jako wagę docelową te nieszczęsne 45 kg, dostałam na samej górze komunikat:
Waga
jaką chcesz osiągnąć nie mieści się w normie i stwarza zagrożenie dla zdrowia.I co w związku z tym zrobi serwis?
Może się
zdziwicie, ale totalnie nic. Kończy się na tym komunikacie - i szkodliwość tego, co zamierzam niby zrobić, Vitalii totalnie nie przeszkadza. Mało
tego: serwis obiecuje mi solennie, wielkimi podkreślonymi wołami, że z nimi osiągnę swój cel, czyli te 45 kg, w ciągu 84. dni.
Ile mam zapłacić za zrobienie sobie krzywdy?Nierealne i idiotyczne 45 kg masy ciała mam
zdaniem Vitalii osiągnąć w czasie 84 dni. Oznacza to, że powinnam wykupić dietę na 3. miesiące - bo 2. to za krótko, mogłabym zostać gruba i ważyć
nawet 48 kg! Nie mogę do tego dopuścić oczywiście, więc logiczny jest zakup diety kwartalnej.
3-miesięczna dieta kosztuje 125
złDodatkowo, korzystając z tej diety dostać mam także:
aktualizacje wyglądu, czyli odchudzanie manekina 3D
bliżej
nieokreślone "unikatowe funkcje ułatwiające odchudzanie"
nieograniczony kontakt z dietetykiem
Czyli full-serwis, który, przypominam,
prowadzić ma do 45 kg przy 170 wzrostu.
Żałuję, że nie mam akurat wolnych 125
zł
Chciałabym bowiem zobaczyć, w jaki sposób realizują zawartą ze mną umowę doprowadzenia mojej wagi do 45 kg - bo taka właśnie
umowa zostałaby zawarta w momencie, kiedy podałabym swoje dane i puściła przelew.
Myślę, że ta nieograniczenie dostępna dietetyczka dość szybko
by się wkurzyła. Możliwe, że odmówiłaby współpracy z Vitalią - tak w każdym razie nakazywałaby logika tego zawodu.
Ktoś chyba sprawy nie
przemyślał.
Ja się odchudzać do 45 kg rzecz jasna nie zamierzam, więc generalnie jestem niegroźna dla Vitalii. Z prawnego punktu widzenia
przynajmniej. Stada zidiociałych na punkcie swojej wagi nastolatek jednak, zapewne na tak kretyńskie pomysły jak 170 cm / 45 kg wpadną. Wręcz mogę się
o to zakładać.
W momencie podania docelowej wagi, powinien tam działać jakiegoś rodzaju mechanizm "odcinający" - i jeśli BMI docelowe jest
(zgodnie z danymi) zdecydowanie za niskie, nie pokazywać w ogóle opcji schudnięcia. Rozumiem, że to mniejszy zarobek, ale na to też da się coś
poradzić - np. sprzedając zestawy ćwiczeń na modelowanie sylwetki, a do tego diety oczyszczające i poprawiające kondycję, czy dopasowane do trybu
ćwiczeń.
Dałoby się, bez większego trudu. Więc po co ta schiza...?