Nigdy ich jakoś nie używałam, nie przepadam i tyle, chociaż kumpela fryzjerka parę razy mnie namawiała. Ale moje włosy jakoś dziwnie po nich
wyglądają, a jeszcze dziwniej się z nimi czuję.
Dzisiaj jednak doceniłam je w całej okazałości...

Lotiony rozpylają zwykle taką delikatną mgiełkę - a przynajmniej te, które ja kiedykolwiek nabyłam. I właśnie ta mgiełka mnie
dzisiaj natchnęła...
Wzięłam takiego lotiona, odkręciłam mu nakrętkę z psikadełkiem, a zawartość butelki wylałam do kibelka. Następnie
przepłukałam solidnie, po czym nalałam czystej, chłodnej wody.
Można się tym psikać po całym ciele praktycznie non stop, i nie tylko się
człowiek nie zmoczy, w sensie opływania wodą, ale też bardzo fajnie i delikatnie nawilży i ochłodzi :-)))
A od wtorku ocieplenie - z 32'C
do 36'C w cieniu...