Jak już zapewne wszyscy zainteresowani (i niezainteresowani) zdążyli się zorientować - gówno mi wyszło z rzucenia palenia. Mimo, że faktycznie przez
prawie rok nie wzięłam do ręki tego dymiącego świństwa. Najwyraźniej nie tylko moja silna wola jest słaba, ale i metodę sobie do dupy
znalazłam.
No to czas spróbować czegoś nowego...
Nowa metoda: Zefirek PCC plus Nicorette InhalerTa
forma protezy papierosa bardzo mi podpasowała. Jest nikotyna. Jest też dymek. Można sobie "kopcić" w momentach, kiedy ochota sięgnięcia po
papierosa, będąca konsekwencją kilkunastu lat palenia, jest średnio możliwa do opanowania. Torturowanie się jakoś się u mnie nie sprawdza, trzeba więc
mieć substytut...
Zostaje jeszcze kwestia zastosowania nowo nabytych
środków...Tym razem plan mam bardziej perfidny niż poprzednio...
Zamówiłam sobie liquid bez nikotyny, o smaku Cherry,
od Colinss'a - powinien przyjść jakoś tak we wtorek - środę.
E-papierosa mam z ładowarką kieszonkową, więc będę swobodnie mogła sobie
doładowywać w miarę potrzeby i nie zostanę "na lodzie".
Zakupione inhalatory Nicorette dadzą mi kopa nikotynowego wtedy, kiedy uznam, że
jednak nałóg dopomina się swojego.
Czysto, bezpiecznie, bez truciaTym razem
plan polega na tym, żeby na początek oddzielić kompletnie uczucie pobudzenia i przyjemności powodowane nikotyną - od samego odruchu sięgnięcia po
papierosa i puszczenia dymka.
Powinno to skutecznie zaburzyć utarte przyzwyczajenie, zgodnie z którym to papieros = frajda.
Nic na siłę,
powoli - trułam się tyle czasu, że parę dni w tą czy tamtą różnicy nie robi. Oddzielać nikotynę od gestów będę stopniowo, myślę, że rozłożę to sobie
na jakiś tydzień do dwóch.
Potem powinno być już z górkiE-papierosa bez
nikotyny w zasadzie mogę sobie zachować, w niczym mi nie przeszkadza. Odstawienie samej nikotyny, jako że teraz będzie skojarzona z inhalatorem,
powinno być o niebo łatwiejsze niż przy kojarzeniu jej z papierosem.
Tyle przynajmniej teorii...Praktyka, jak widać na
załączonym obrazku, nie za bardzo mi wyszła. Ponownie zresztą, bo nie pierwszy raz przecież rzucam palenie :P
No ale zobaczymy. Może z głupia
frant tym razem wyjdzie? A może tymi ciągłymi próbami tak sobie fajki w końcu obrzydzę, że przestanę mieć na nie ochotę...? Nie obraziłabym się.