Od dłuższego już czasu próbuję zlokalizować ustrojstwo, które będzie miało jednocześnie: bardzo małe rozmiary, ekran dotykowy i Windows XP na pokładzie. Urządzenie takie byłoby spełnieniem moich wszelkich marzeń o totalnej mobilności - ale niestety, nawet jak już jest coś pasującego do opisu, to kosztuje tyle, co używany samochód.
Ale oto rozstąpiły się niebiosa, a oczy moje ujrzały cud o nazwie xpPhone!
 Sądząc po pierwszych ujawnionych specyfikacjach, jest to odpowiedź na moje półroczne modły o coś, co pozwoli mi uzyskać mobilność absolutną. W tej chwili chrzanię się non stop z przenoszeniem danych nie tylko między różnymi urządzeniami, ale też OS-ami. Jest to zajęcie mocno upierdliwe i szczerze powiedziawszy, mam już tego serdecznie dość. Nie wiem czy to będzie HIT rynkowy - ale ja to diabelstwo kategorycznie CHCĘ!
Od czasu, kiedy zaczęłam pisać dla bloga komórkomania.pl - regularnie dostaję na maila zapytania dotyczące rynku telekomunikacyjnego i ofert operatorów. Większość z nich ciągle się powtarza, niektóre są oryginalniejsze i na te odpisuję.
Najbardziej upierdliwe z nich jest jednak ciągłe pytanie mnie - dlaczego nie jesteś w Play?
 Powtarza się praktycznie co tydzień, a od czasu wprowadzenia Stanu Darmowego nawet parę razy w tygodniu. Zupełnie, jakby ktoś zajmujący się rynkiem IT/Telecom miał jakiś defaultowy obowiązek przemalować się na fioletowo. Pozwolę więc sobie odpowiedzieć na to pytanie zbiorczo.
Słyszałam już najróżniejsze teorie na temat tego, dlaczego marketoidy robią nam w zasadzie przysługę zalewając nas swoimi super-hiper-zajefajnymi ofertami. Było o tym, jak to uświadamiają nam nieuświadomione potrzeby. Było, że dzięki nim mamy najlepszy przegląd ofert rynkowych.
Tekst, który dzisiaj przeczytałam, przekracza jednak nie tylko wszystko, co kiedykolwiek widziałam, ale także poczucie dobrego smaku.
 Rozumiem, że bycie mendą wkraczającą z butami w czyjeś życie po to, żeby wyciągnąć z niego kasę, trzeba sobie jakoś na własne potrzeby usprawiedliwić. To naturalny odruch i myślę wręcz, że świadczy o posiadaniu resztek człowieczeństwa. Jak jednak zaraz przeczytacie, przesadne idealizowanie swojej roli społecznej prowadzi nie tylko do absurdu, ale do czegoś znacznie gorszego: do samouwielbienia. Przechlapane, bo z kimś, kto uważa się za zbawcę ludzkości nie da się nie tylko sensownie, ale wcale rozmawiać. Zresztą, przeczytajcie sami...
Z racji zamiaru współpracy z nowym blogiem wertuję ostatnio strony różnej maści ekologów. Prezentowane tam rewelacje i opisywane ekologiczne wynalazki natchnęły mnie do stworzenia zupełnie nowego cyklu bloga: ekobzdury
W dzisiejszym odcinku: latarka na baterie słoneczne.
 Sama idea takiego wynalazku na pierwszy rzut oka kłóci się ze wszelką zdrową logiką. Na drugi zresztą też. Baterie słoneczne mają bowiem zasadniczo tą cechę, że wymagają zazwyczaj całkiem porządnego nasłonecznienia, żeby dało się z nich korzystać. W pełnym słońcu zaś mało kto używa latarki... Ale oczywiście jak najbardziej można ich też użyć do naładowania akumulatorka tak, żeby się z niego dało korzystać w nocy. Na ile latarka zasilana ogniwem słonecznym ma więc sens...?
Mężczyźni być może nie zwracają na to większej uwagi, ale zapewne niejedna z pań zauważyła, że wraz z nadejściem wiosny - na szczotce zostaje znacznie więcej włosów niż kilka tygodni wcześniej.
Dlaczego tak się dzieje, i co ważniejsze: czy możemy coś na to poradzić?
 Tak naprawdę, włosy wypadają nam przez cały czas. Nie widać tego po czuprynie po prostu dlatego, że mamy ich bardzo dużo. Każdego dnia z głowy przeciętnego człowieka wypada od 50 do 100 włosów, a sam czas żywotności włosa szacowany jest na zaledwie 5 lat. Faktem jest jednak, że w czasie, kiedy zima przechodzi w wiosnę, ilość traconych włosów nawet dość znacznie się zwiększa. Czym jest to spowodowane?Całość tekstu na: cyber-girl.net/medycyna/
|
3 Feb 2010 by Kira | odsłon: 28
|
podsumowano (0) razy
|
|