Cały dzień wczoraj zwracałam uwagę na swoje samopoczucie i ewentualne objawy nawrotów chęci na fajkę - i stwierdziłam na koniec dnia, że w zasadzie to
przeżycie tych kilkunastu godzin było znacznie łatwiejsze, niż sądziłam że będzie.
Oh, really...?
To dlaczego na każdej stronie, jaką
służbowo czytałam, znajdowałam odnośnik do czegoś dotyczącego palenia - i oczywiście w niego klikałam? To dlaczego był to jeden z najdłuższych dni,
jakie zdarzyło mi się przeżyć, i wieczorem czułam się, jakbym nie paliła ze dwa tygodnie? To dlaczego co 10min siadałam i pytałam samą siebie "no
co, masz ochotę na fajkę?" To dlaczego... a, zresztą...
W każdym razie tragicznie nie jest, choć gorzej, niż mi się wydawało. W sumie poza
kompem problemu nie mam, mogę nie palić, i tak zajęta jestem. Tutaj mam problem, zawsze przy komputerze paliło się najwięcej.