chomikuj.pl :: blip :: twitter :: facebook :: goldenline :: profeo :: nasza-klasa

cyber-girl.net

Kira MD: * Wyodrębnij samodzielnie swoje DNA * czytaj...
felietony: * Premium SMS - ile faktycznie zapłacisz? * czytaj...

Dzień 1: plasterki poszły w ruch

Myślałam że będzie gorzej. Serio. Wczorajszą ostatnią fajkę okupiłam taką dusznością i kaszlem godnym zaawansowanego gruźlika, że chyba w zasadzie z ulgą przywitałam dzisiaj myśl nie zapalę fajki. Co ciekawe, do pi razy oko 2 w nocy oglądałam sobie seriale na AXN i co prawda co jakiś czas pojawiało się fajka, fajka, fajkę mi dajcie - ale jakoś tak bez przekonania i w zupełności wystarczało spojrzeć na inhalator Ventolin żeby od ręki przechodziło.

A wstałam tuż po 6 rano i od ręki okleiłam się plasterkiem Nicorette, poziom 1. I jak na razie, mimo że siedzę przy kompie, to ochotę na fajkę mam żadną. Dziwaczne, ale kompletnie żadną. Mój mężczyzna też został rano oklejony, na swoje własne życzenie - tak więc mam nadzieję, że wspólnie się tego świństwa z życiorysu pozbędziemy.

Perypetie każdego dnia będę wrzucać jako aktualizacje wpisów. Coś mi mówi, że jako osobne wpisy zajęłyby całego bloga ;)

godzina 7.45

Na wszelki wypadek, żeby za bardzo nie kusiło - sprzątnęłam wszystkie popielniczki, wywaliłam paczki po papierosach, schowałam zapalniczki i wyczyściłam sobie biurko. W życiu nie podejrzewałabym, ile tego cholernego popiołu z fajek może się po wyglądającym na względnie czysty blacie szwendać, cała ścierka uświniona. Jak sobie pomyślałam, że ten syf jeszcze wczoraj ładowałam sobie prosto w płuca, to aż się sama sobie zaczęłam dziwić, a przestała mnie kompletnie dziwić astma...

godzina 10.20

No dobra, bywało milej. Skończyłam porannego newsa, przesiadłam się na CGN, a ręka odruchowo otworzyła szufladę w poszukiwaniu (na oślep, jak zawsze) fajek. Muszę sobie kawę zrobić, bez cukru i mleka - przysypiam, a zwykle w takich momentach zapalałam papierosa i kop z nikotyny stawiał mnie na nogi. Dzisiaj będzie kofeina.

Staram się nie siedzieć za długo cięgiem przy kompie, bo tu zawsze najwięcej paliłam i brakuje mi tego odruchu. Piszę kawałek, idę porobić coś w domu, potem piszę następny kawałek, idę, i tak na zmianę. Dzięki temu nie mam za bardzo czasu się zastanawiać nad fajkami.

Co ciekawe, ciśnienie zamiast spaść, nieco wzrosło. Podejrzewam, że jest to efekt trochę jednak zbyt silnego plasterka. Kochanie ma mi kupić ten drugiej fazy, bo zdaje się, że nikotyny to ja aż tyle nie potrzebuję. Na razie jednak włączyłam na wszelki wypadek Isoptin 120 SR do terapii nikotynowej. Interakcji z plastrami nie ma, a ciśnienie powinno szybko spaść do normalnych wartości.

Kochanie też się jak na razie trzyma dzielnie. A ja trzymam kciuki, żeby tak mu już zostało.

godzina 13.00

Pierwszy kryzys za mną, zwycięski ;) Jednak te plasterki pieruńsko dużo dają. Ten poranny był zdecydowanie za silny, przez co koło 11.30 zaczęło mi się już tak totalnie w głowie kręcić, że musiałam go ściągnąć. Jakąś godzinę było ok, po czym tak mnie naszło na fajki że przekopałam całą chatę w poszukiwaniu zachomikowanych.

Na szczęście jakoś na początku przeszukiwania stwierdziłam, że plasterek jednak być powinien - przecięłam sobie ten mocny na 4 części i jedną nakleiłam na ramię. Tak więc w momencie, kiedy tą zapasową fajkę wygrzebałam ze starej kurtki, nikotyna leciała już sobie spokojnie przez skórę i nie zapaliłam. Na wszelki wypadek jednak fajek został pocięty na kawałki długości ok. 5mm, z filtrem włącznie, i spuszczony w kiblu. Więcej raczej już nie mam bo przewertowałam wszystko :>

godzina 19.00

Jak na razie oboje się trzymamy. Dzień okazał się być mało odpowiedni na rzucanie palenia, solidna nerwówka była - ale tak na dobrą sprawę, to ile by się nie czekało, zawsze byłby NIE TEN DZIEŃ. Znam siebie od tej strony :>

Spadam sobie w pomidory. Są o tyle fajne, że jak człowiek ma uwalone ziemią rękawiczki, to i tak kiepsko się pali. Tak że de facto przy tej robocie się nie pali. I o to chodzi :)

po północy

Nie rozumiem zjawiska:
1 szt. LM = 0,8mg nikotyny => na dobę: 24mg nikotyny
1 szt. plastra => na dobę: 21mg nikotyny
-> plastry słabsze przy średniej dobowej

Na godzinę, z uwzględnieniem że nie pali się całą dobę bo czasami się śpi:
LM => (30szt. x 0,8mg)/17h = 1,41mg nikotyny na godzinę
plaster => 21mg / 24h = 0,875mg nikotyny na godzinę (stałe dozowanie)
-> plastry znacznie słabsze przy średniej godzinowej

To czemu do ciężkiej cholery strułam się nikotyną przyklejając na 3h plaster, a nie trułam się paląc w tym czasie kilka papierosów...? Ok, rozumiem że całego 0,8mg z fajki w życiu się nie wciągnie, ale jednak jest to więcej niż 0,875mg na godzinę. Dużo więcej.

A tak poza tym że zjawiska nie rozumiem, to muszę powiedzieć, że niepalenie z plasterkiem (no ok, z 1/4 plasterka) na ramieniu - to niemalże czysta przyjemność. Niemalże, bo na chwilę obecną... co tu kryć: królestwo za porządnego macha po pysznej kolacji, do pysznej kawy, po wyjściu spod prysznica, i w milionie innych sytuacji...

Ale to przejdzie. Maksymalnie za parę dni. Jak zawsze :P

12 Mar 2009 by Kira | odsłon: 101 podsumowano (1) razy


Komentarze: 1

by ps @ 13 Mar 2009 - 02:02
No mi się udało rzucić właśnie z plasterkami.
Po prostu przestało mnie ciągnąć do zapalenia. Jak po kilku dniach zapaliłem to na szczęście już mi nie smakował. I tak zostało. Co pewien czas próbuję - i dalej nie smakuje.
Powodzenia życzę.

DODAJ KOMENTARZ:

nick:
mail: (opcjonalnie)


Wpisz kod z obrazka przed dodaniem komentarza:
poczytaj o psiakach

archiwum: Kamila - historia naszych 8 miesięcy

archiwum 2010:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2009:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2008:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2007:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2006:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

 
cyber-girl.net

Kontakt | Copyright © Kira | CMS updated by Kocurro | | Powered by  MyPagerank.Net | sztuk online: 1