Zauważyliście, że wszelkie możliwe kataklizmy spadają nam zawsze na głowę wtedy, kiedy się nie zabezpieczymy "na wszelki wypadek" - za to jeśli to
wcześniej zrobimy, to niemal mur beton zabezpieczenie okaże się doskonale zbędne...?
Złośliwość Wszechświata taka. Jak wyjdziesz na autobus 15
minut wcześniej żeby na pewno ci nie zwiał - możesz spokojnie obstawiać, że nie tylko poczekasz te 15 min. dłużej, ale na dodatek autobus też się parę
minut spóźni; ale wyjdź tak, żeby być o czasie, to po drodze skręcisz kostkę a bus pojedzie 10 min wcześniej, jak nigdy. Jak sobie wczoraj nalałam
parę baniaków wody, bo zgodnie z informacją od wykonawców kanalizacji miała być przerwa w jej dostawie - to przez cały dzień przepięknie z kranu
leciało; ale dzień wcześniej, jak nie nalałam, to nie było do prawie 16.00.
Na podobnej zasadzie co reszta świata działa też najwyraźniej mój
organizm: jeśli gdzieś jadę i wezmę ze sobą Ketonal, na pewno go nie użyję; jeżeli go jednak zapomnę, to mogę mieć cholerną pewność, że tak zacznie
mnie nasuwać głowa, że po ścianach będę łazić i skończy się na pogotowiu.
Najkrócej więc rzecz ujmując, najprostszym i najskuteczniejszym
sposobem uniknięcia wszelkiego rodzaju problemów jest zabezpieczenie się przed nimi na wszelki wypadek - wtedy w ogóle nie trzeba ich będzie
rozwiązywać, bo się nawet nie pojawią. A prawdopodobieństwo że problem nie wystąpi jest wprost proporcjonalne do ilości zachodu, jaki wkładamy w te
przygotowania.
W ramach wprowadzania tej zasady w życie, zamówiłam sobie i dzisiaj odbiorę inhalator Nicorette. Na wszelki wypadek,
gdyby się jednak okazało, że tej nikotyny też mi potrzeba. Oczywiście, jak już przyjdzie i zapłacę za niego cholerne 75pln to nie ma bata żebym
faktycznie miała go potrzebować - i w zasadzie głównie o to mi chodzi... ;)
Spróbowałam sobie wczoraj, po dwóch dniach palenia siana,
"normalnego" czerwonego LM-a. Jesusmaryśka, ale to jest pieprzone świństwo...! To jednak prawdziwa prawda, że "smak" papierosa jest po prostu
kwestią przyzwyczajenia - na tle R1, LM czerwone dają odczucie jakby ktoś ci popiołu do gardła nasypał. I uklepał. Oczywiście, momentalnie zaczęła
mnie boleć głowa, czyli eksperymentalnie potwierdziłam, że te migreny ostatnie to głównie nadmiar nikotyny. Organizm się buntuje już po
prostu.
No i dobrze, niech się buntuje. Im bardziej - tym lepiej jak dla mnie, bo łatwiej jest wtedy nie palić. No bo weź się zapieraj i
odpalaj tą fajkę, jak czujesz od razu po pierwszym machu, że niechybnie polecisz zaraz rzygać. Nie da się po dobroci z psychiką, to siłą ją i z kopa.