Słoma o nazwie R1 jest po prostu rewelacyjna: drogie to jak cholera, niesmaczne diabelnie, człowiek się bardziej wkurza przy paleniu niż ma z tego
jakąś przyjemność... Słowem - ideał jeśli chodzi o zniechęcenie się do fajek. Dzięki tym licznym zaletom R1, spaliłam wczoraj ok. 2/3 paczki zamiast
1,5 - całkiem możliwe, że jak się jeszcze trochę potorturuję tym świństwem, to w ogóle samo się w diabły rzuci :P
Spaprałam natomiast
podstawowy zakup, którego miałam dokonać: słone paluszki. Nie spojrzałam zbyt uważnie, i teraz zamiast takich z solą, mam coś w kształcie paluszka, co
jest pokryte diabli-wiedzą-czym. Chyba przyprawami jakimiś... Praktycznie niejadalne.
Żadnej fajki przed śniadaniem i przed snem utrzymuję,
nawet nie boli. Rano zamiast papierosa wypiłam sobie czarnej kawy i skutek pobudkowy dokładnie ten sam - czyli się da bez faji. Rewelka.
Co
ciekawe, przestała mnie non stop głowa boleć, tak że niewykluczone, że to akurat zawdzięczałam solidnym dawkom nikotyny w LM-ach czerwonych. Zobaczę
jak będzie do wieczora, ale na razie jest całkiem całkiem...
10 Mar 2009 by Kira | odsłon: 121
podsumowano (4) razy
Komentarze: 4
by Jerry @ 10 Mar 2009 - 21:27
Paluszki Lubelskie - zdecydowanie najlepsze. :) Trzymam kciuki za silną wolę.
by Kira @ 11 Mar 2009 - 00:28
Na razie na Lajkoniki poluję, są obłedne - tylko nie chce mi się po nie dupy do miasta ruszać, a tu nie mają. Mają tylko to ścierwo (już wiem co na tym jest: ser i cebula... fu!).
by M @ 11 Mar 2009 - 15:35
czytałaś ksiażkę Alenna Carra o rzucaniu palenia? Polecam.
by Kira @ 11 Mar 2009 - 23:28
Nie czytałam, ale tak często o niej ostatnio słyszę, że w sumie czuję się jakbym na pamięć znała :P