|
|
|
Kira MD: * Wyodrębnij samodzielnie swoje DNA * czytaj...
|
|
felietony: * Premium SMS - ile faktycznie zapłacisz? * czytaj...
|
|
|
|
Serwis Telepolis donosi, że rząd Stanów Zjednoczonych zastanawia się nad narzuceniem użytkownikom telefonów komórkowych posiadania aparatów tylko z głośną migawką. Pstrykanie "cichymi" miałoby być nielegalne, a wprowadzane na rynek nowe telefony musiałyby mieć słyszalny dźwięk spustu migawki.
Ustawa miałaby w założeniu chronić dzieci i młodzież przed robieniem im zdjęć z ukrycia - tego typu fotki często przedstawiają sytuacje trudne bądź krępujące, a ich autorzy beztrosko wrzucają je potem do sieci. I tragedia osoby widocznej na zdjęciu gotowa...
Jak pisze Telepolis, Projekt ustawy przewiduje, że po roku od jej wprowadzenia wszystkie wprowadzane na rynek telefony będą musiały posiadać "słyszalny dźwięk" spustu migawki. Co więcej, użytkownik nie ma mieć możliwość wyłączenia takiego dźwięku.
Polska po raz kolejny ekscytuje się pomysłem zaostrzenia przepisów dotyczących stosowania przemocy fizycznej wobec dzieci. Oczywiście zainteresowanie przychodzi falami i tym razem wywołała je głośna sprawa zabitej "bo biegała" czterolatki. Oczywiście przy tej okazji wrócił zupełnie nieadekwatny do sytuacji temat klapsów na tyłek.
Tylko czy my naprawdę potrzebujemy kolejnych ustaw w tej sprawie?
Przepisy są, i są - co w Polsce dziwne - całkiem niezłe. Problem leży nie w braku odpowiedniego prawa. Problem jest w tym, że prawo nic tu nie da, dopóki sąsiedzi i znajomi nie przestaną uważać że to nie ich sprawa i udawać, że nie widzą krzywdzonych dzieciaków. A to można rozwiązać tylko w jeden sposób: uznając ich w takich sytuacjach za współwinnych.
Zaostrzeniu kar dla sprawców jestem natomiast przeciwna. Powiem więcej: zmniejszyłabym karę więzienia do powiedzmy miesiąca. Pod dwoma warunkami: * sprawca jest osadzany razem z resztą więźniów, żadnych izolatek; * współwięzniowie są poinformowani dokładnie za co sprawca siedzi.
Nawet ostatnie zbiry mają zazwyczaj jednakowy stosunek do typków, które krzywdzą dzieci. Jestem absolutnie przekonana, że po takim miesiącu sprawca, o ile rzecz jasna by przeżył - prędzej odciąłby sobie rękę sekatorem, niż kiedykolwiek jeszcze podniósł ją na jakieś dziecko. A ci, którzy mieliby przed sobą taką perspektywę, zastanawialiby się bardzo, bardzo dokładnie nad tym, co wyczyniają.
Ja wiem: niehumanitarne, nieludzkie, takie tam. Wali mnie to, dla mnie ktoś, kto potrafi skatować dziecko nie jest człowiekiem, nie widzę więc najmniejszego powodu traktować go po ludzku i humanitarnie.
|
25 Jan 2009 by Kira | odsłon: 92
|
podsumowano (0) razy
|
Martyna jest drobną, śliczną dziewczynką mającą w życiu gigantycznego pecha: nie tylko choruje na nowotwór złośliwy, ale na dodatek choruje na niego w Polsce. Ma nadal szansę na wyleczenie, jednak jest jej do tego potrzebna pewna niemiecka klinika - tutaj lekarze rozłożyli ręce, nie ma ani jak, ani czym jej leczyć. Potrzeba na to jednak bagatela 150.000€, których rodzice, wykończeni psychicznie i finansowo dotychczasowym leczeniem, zwyczajnie nie mają.
Zawsze jak widzę tego typu apele o pomoc, zastanawiam się w jakim ja do cholery kraju żyję...? Mamy pieniądze na rozdmuchaną administrację, na nowe samochody i samoloty dla ekip rządzących, na sejmowe komisje śledcze, na grzebanie w przeszłości i na setki innych dupereli - a nie mamy ich na ratowanie ciężko chorych dzieci, NASZYCH dzieci?
Po kilka milionów euro wydajemy na budowę ścieżek rowerowych, którymi i tak się nie daje jeździć bo planiści mają w dupie ich funkcjonalność i na ich środku stoją drzewa czy lampy uliczne. Komisje sejmowe kosztują po kilkaset tysięcy do miliona złotych sztuka. Kilometr rozsypującej się od ręki po zrobieniu autostrady to bagatela ponad 10 mln euro. O tym, ile wydajemy co roku na remontowanie praktycznie nowych dróg, bo jakiś patafian nie dopilnował jakości wykonania, litościwie nie wspomnę.
Kaczyński jak mu się spsuł samolot, wydał 130.000 $ na wynajęcie innego od Mongołów. Na nowy samolot prezydencki pójdzie coś koło 30 milionów dolarów.
Piechotą powinien zapierdalać, on i wszyscy rządzący, dopóki w tym kraju z powodu braku pieniędzy na leczenie umierają dzieci.
PS. Jakby ktoś miał wolne kilka PLN, to niech się dorzuci: - Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" - konto: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 (PKO S.A.) - tytuł: darowizna na leczenie i rehabilitację Kruk Martyna
|
23 Jan 2009 by Kira | odsłon: 237
|
podsumowano (8) razy
|
Sieć sklepów Biedronki kojarzy się jednoznacznie z kiepskiej jakości towarem, produktami spożywczymi z najniższej półki, tandetnymi przedmiotami z zakresu "mydło i powidło". Fakt, że dyskonty są niemal cały czas pełne, ale jak tak kogoś spytać to on tam nie chodzi, co to to nie ;)
To ja się wezmę i wyłamię: owszem, zaglądam. I uważam, że parę towarów akurat świetnie im wyszło.
Moja "przygoda z Biedronką" zaczęła się wyjątkowo intymnie, bo od tamponów. Skleroza nie boli, z domu zapomniałam, najbliżej był ten cieszący się złą sławą owad - no to uznałam że za 6pln to sobie mogę kupić, a po powrocie do domu najwyżej wylądują w śmietniku. Nie wylądowały, okazały się rewelacyjne, olałam od tamtej pory wszelkie te OB, Tampaxy i inne ścierwo nie nadające się do normalnego użytku.
To taka prywatna refleksja wywołana dzisiejszym wpisem na netto.blox.pl: Marcin zawiesił dzisiaj oficjalnie swojego bloga. Muszę powiedzieć że mało którego bloga jest mi szkoda kiedy się kończy, ale tego będzie mi brakować...
Blogosfera ostatnio z lekka ocipiała i idzie w kierunku... nie wiem, mikroserwisów tematycznych...? Nawet nie mam pomysłu jak to określić. Klepanie wpisów na podstawie dziesiątek źródeł, podawanie informacji najczęściej bez cienia własnej refleksji nad nimi, kompletny brak jakiegokolwiek sita własnych zainteresowań, a już majstersztykiem są blogi złożone z... darmowych tekstów z Artelis.pl czy innych tego typu serwisów.
Na tym tle netto.blox.pl stanowił zawsze światełko w tunelu świadczące o tym, że blogi nadal bywają ciekawe, zaskakujące, czasami złośliwe, ale pieruńsko trafne. Nie on jeden rzecz jasna, ale jednak uważam, że nasza blogosfera sporo straci, jeśli "zaraz wracam" Marcina przekształci się w "nie wracam, papa".
|
13 Jan 2009 by Kira | odsłon: 69
|
podsumowano (4) razy
|
Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem zabawy: ladministrator serwera gazeta.pl zdaje się jeszcze Sylwestra odsypiał, bo zapomniał o takim drobiazgu, jak zabezpieczenie listy mailingowej przed przesyłaniem na nią wiadomości przez osoby nieupoważnione. Dzięki temu prostemu zabiegowi każdy mai, który szedł na adres ankieta@gazeta.pl z dowolnego konta, był przesyłany na konta wszystkich użytkowników, których adresy mailowe przyporządkowane były do tej grupy.
Zaczęło się od maila rozesłanego przez Andrzeja Wożniaka: ...Czyli jak rozsyłać spam do wszystkich użytkowników serwera gazety korzystając z nieudolności ladmina...
A potem rzecz jasna pałeczkę przejęła fantazja użytkowników...
Po raz pierwszy od wielu lat ze statystyk wyszło, że Polacy spędzają przed telewizorem mniej niż 4 godziny dziennie. Co ciekawe, wbrew temu co się samo nasuwa - wcale nie dlatego, że więcej pracują. Wprost przeciwnie, pracujemy o prawie 200 godzin rocznie mniej, niż np. w roku 2004. Nie zmienia to rzecz jasna tego, że nadal pracujemy o średnio 5h tygodniowo dłużej, niż tacy Francuzi - ale zawsze to trochę więcej wolnego...
To wolne jest jednak wykorzystywane dalej tak samo: telewizja, internet, gry komputerowe, prasa, muzyka. Mogłoby się wydawać, że mając go więcej, poświęcimy też chwilę dzieciom - tu jednak statystyki dalej wyglądają paskudnie: przeciętnie dziecko spędza 30 minut dziennie z mamą, 7 minut dziennie z tatą, a 4 godziny dziennie przed telewizorem.
Pewne pojęcie o naszym spędzaniu wolnego czasu dają jednak inne statystyki: otóż przeciętny Polak wydaje rocznie ok. 35 PLN na książki, za to 870 PLN na alkohol. Niestety, mimo że wiadomo, że na czytanie książek poświęcamy statystycznie 8 minut dziennie, to nikt nie sprawdził ile zajmuje nam picie tego nakupionego alkoholu ;-)
1 2 >
|
|
|
|