|
|
|
Kira MD: * Wyodrębnij samodzielnie swoje DNA * czytaj...
|
|
felietony: * Premium SMS - ile faktycznie zapłacisz? * czytaj...
|
|
|
|
Wyprowadziłam się za miasto - i znalazłam się w XVIII wieku. W cywilizacji, którą jeszcze trochę pamiętam, było tak: wstaję rano, idę się umyć, nastawiam sobie wodę na kawę, włączam kompa. Tutaj jest tak: wstaję rano, idę do łazienki, klnę jak szewc, szukam resztki wody w czajniku, klnę jak szewc, nastawiam wody na pół kawy, klnę jak szewc, włączam kompa.
A wszystko paradoksalnie podobno dlatego, że zielonogórskie PBO próbuje wprowadzić tu wyższy stopień cywilizacji poprzez wykonanie kanalizacji na całej wiosce...
Ogólnie z mediami jest problem, a wydaje się, że to raptem parę km za zieloną górą, praktycznie połączone z miastem wojewódzkim. Jak widać, nie jest to żadnym wyznacznikiem istnienia jakiejś normalnej infrastruktury: prąd wcina losowo, wodę wcina regularnie, a co śmieszniejsze - zazwyczaj nikt nie jest w stanie powiedzieć ani dlaczego wcina, ani kiedy wróci.
Oddajcie mi mój XXI wiek!
|
30 Oct 2007 by Kira | odsłon: 33
|
podsumowano (3) razy
|
"No bo przecież rodzice są od tego żeby się opiekować dzieckiem" - rzuciła dzisiaj z pretensją Młoda, żeby nie myć sobie sama włosów podczas kąpieli. Trzecioklasistów do szkoły podwożą - i odbierają - samochodami rodzice. Sprzątają też rodzice. Śniadanie? Jeszcze by się pokaleczyło, podstawi się pod nos. Bajki? Trzeba przeczytać, samo nie potrafi - w zerówce rysuje się szlaczki.
Pal licho, powtarzać się nie będę - już kiedyś okazywałam tu zbaranienie z tytułu 6 czy 7-letnich dzieci funkcjonujących jak 3-letnie. Rzuciłam sobie temat na GL z pytaniem w jakim stopniu dzieciaki tamtejszych rodziców są samodzielne - bo nie jestem nadal pewna, czy to tendencja ogólna jest i ja starej daty jakiejś, czy po prostu takie otoczenie mi się trafiło. Jak będą jakieś efekty to sobie uzupełnię...
Zastanowiła mnie natomiast ta odzywka Młodej - czy faktycznie w tej chwili pojęcie "opiekować się dzieckiem" oznacza to samo, co "robić wszystko za nie"? I czy mi też palma do tego stopnia odbije, że tak właśnie to będę interpretować? Dzieciaci - jak to u was jest, co?
|
28 Oct 2007 by Kira | odsłon: 22
|
podsumowano (5) razy
|
Budzenie informatyka to niekończące się pasmo zaskoczeń... Ot, choćby dzisiaj, mój Mężczyzna położył się na pół godzinki i stanowczo nakazał się stanowczo obudzić. No więc 30 min później...: - kotek, wstajemy - no to wstawajcie, wstawajcie - nie my, wy wstajecie. up, up! - e-e. interfejs G. czasowo disabled
Chciałam zaakcentować podniesienie interfejsu ściągnięciem z niego kołdry - ale nie idzie mi stanowcze budzenie go. No nie idzie i już; w sporej części dlatego, że kiedy śpi, mam go chwilę stacjonarnego - a nadal mogę godzinami leżeć obok i po prostu na niego patrzeć...
Ciekawe, czy mi to kiedyś przejdzie? Z B. przeszło dość szybko, ale też były ku temu solidne powody - tu ich na szczęście nie ma. Upajam się tym brakiem, nie pamiętałam już jak to jest obudzić się rano i mieć ochotę otworzyć oczy. Cholera, nie chcę żeby mi to kiedykolwiek przeszło.
Idę powiedzieć "dobranoc" obu moim czarnym. Znaczy mężczyźnie i psu. Mężczyzna już przysypiający mocno (czyli prawie jak rano): - ciekawe czy te mikrotiki zmarzną - hm? a czemu miałyby zmarznąć...? - bo nie mają kołderki W zasadzie logiczne, zima się powoli robi. Jutro im uszyję kołderki.
Wkurzyła mnie Interia. Znaczy ogólnie to Travian, ale że należy do Interii no to Interia. Wiedziałam co prawda, że gra posiada jakiś koniec, ale dopiero dzisiaj udało mi się dokopać do informacji ile do tego końca. No więc do końca mojego świata - 5 - zostało jakieś pół roku. Szlag mnie trafił - co to do cholery ciężkiej za gra OnLine, którą mi będą restartować jak już się parę miesięcy napocę nad zbudowaniem czegoś konkretniejszego?! Paranoja jakaś. I co, potem mam od początku zaczynać, też po to, żeby mi restart zrobili? A ni chuja.
Wkurzył mnie też zleceniodawca - zlecenie oddane ponad miesiąc temu, faktura wystawiona ponad 3 tygodnie temu, zaakceptowana, a forsy jak nie było tak nie ma. Ale w sumie... Kwota niewielka, jak mi do niedzieli nie wpłynie na konto to się przynajmniej rozerwę - już dawno nie miałam okazji zrobienia porządnej Netowej kampanii negatywnego PR-u. A że to agencja interaktywna, to się pewnie mocno ucieszą jak pół PL-Sieci się dowie że kanciarzami są :> Rozrywka kosztuje - a ta będzie względnie tania :)
A w ogóle to wszystko mnie już zaczyna wkurzać. Idę spać. Może jutro będzie fajniej.
|
25 Oct 2007 by Kira | odsłon: 25
|
podsumowano (3) razy
|
Z powodu różnych różnistych zbiegów okoliczności, ten miesiąc spokojnie można już sobie zakończyć. Myślałam że jakoś mnie to ruszy, ale zdaje się że tym razem dominującym uczuciem jest jednak po prostu... spokój. Nie pali się. Nigdzie się nie spieszę. Młode pojawi się, kiedy będzie gotowe.
Założyłam w międzyczasie na GL grupę zanim się urodzi... - mamusiowe fora raz, że niekoniecznie pasują mi stylem, dwa, są rozdmuchane do granic możliwości, trzy, GL to jednak GL. Dziewczyny (no i faceci też) są tam zawsze na poziomie, przyjemnie mi się z nimi rozmawia na tematy bardziej i mniej służbowe - więc na temat planów, rozterek, przyjemności i nieprzyjemności ciąży, i ogólnie tego wszystkiego co nas zaraz wszystkie czeka - też pewnie będzie ciekawie pokonwersować :-)
Na razie jako że Młode jeszcze się nie spieszy, szperam sobie po Necie od czasu do czasu i wynajduję różne takie ciekawostki. Większość z nich ma odbicie w blogu zresztą, więc widać ;-) Obkupuję się też powoli w literaturę różną i różnej postaci - chyba skrzywienie na punkcie "wiedzieć" już mam, ale nie chcę uronić ani kropelki z tego kawałka czasu pomiędzy 'chcę' a 'mam'.
Z bloga w sumie na razie niewiele... ruszy pewnie dopiero jak, no, ruszy. Ale robię sobie regularnie kopie tych stron. Ciekawa jestem z jaką miną będzie to kiedyś nasze potomstwo czytać ;)
|
21 Oct 2007 by Kira | odsłon: 23
|
podsumowano (0) razy
|
Program partnerski polega na współpracy z firmą oferującą w internecie swoje produkty lub usługi. Jako partner promujesz i reklamujesz jej produkty. Jeśli ktoś z odwiedzających Twoją witrynę przejdzie przez Twój link partnerski na stronę z ofertą i dokona zakupu, otrzymujesz prowizję.
Tyle teorii na ten temat.
Programy partnerskie są polecane od dłuższego już czasu jako remedium na problemy finansowe. Po Internecie krążą legendy na temat tego, jak partnerzy utrzymują się z promowania towarów z PP i leżąc do góry brzuchem patrzą tylko jak im pieniądze spływają na konto. Ta wizja podkreślana jest we wszystkich niemal reklamach PP i podawana jako argument na to, że należy koniecznie do nich przystąpić - bo wtedy życie stanie się łatwiejsze.
Warto w tym momencie podkreślić, że największe zasługi w rozprzestrzenianiu takiego przekonania - mają sami partnerzy. Mimo, że przeważnie daleko im do tychże kokosów, o których opowiadają.
Ok, ale bujać to my, nie nas - jak to więc wygląda naprawdę...?
Zagadnienie wydawałoby się proste - w dzisiejszych czasach obsługa komputera stanowi niezbędny element funkcjonowania w świecie, sensowne więc wydaje się, że jeśli dziecko wykazuje ochotę poznania tego urządzenia, to należałoby mu w tym pomóc. A już na pewno nie zabraniać - no, przynajmniej póki nie siedzi przed monitorem non stop, ale w tym wieku to dzieci ogólnie nie robią jakoś szczególnie długo jednej i tej samej rzeczy ;)
Dyskusja rozwinęła się natomiast dość ciekawie, okazuje się bowiem, że część rodziców swoich dzieci przy komputerze widzieć nie chce. "Staram się, aby w mojej obecności córka miała jak najmniejszy kontakt z komputerem." - mówi jeden z rozmówców, przeciwstawiając temu zajęciu miejskie oferty kulturalne i ewentualnie czasami programy edukacyjne.
Wymiana poglądów zapewne jeszcze chwilę potrwa, ale temat okazał się dość ciekawy - wynikły z niego bowiem dwa istotne pytania: - Kiedy dziecko powinno zacząć uczyć się obsługi komputera? - Czy komputer jest dobrym narzędziem do zabawy?
Zdania podzielone są mocno w obu kwestiach - z jednej strony rodzice raczej się zgadzają, że dziecko powinno potrafić komputera używać; z drugiej - to używanie część chce sprowadzić tylko do bardzo wyselekcjonowanego oprogramowania, co siłą rzeczy umiejętność posługiwania się sprowadza tylko do tych konkretnych programów.
Gdzie jest złoty środek? Diabli wiedzą...
1 2 >
|
|
|
|