chomikuj.pl :: blip :: twitter :: facebook :: goldenline :: profeo :: nasza-klasa

cyber-girl.net

Kira MD: * Wyodrębnij samodzielnie swoje DNA * czytaj...
felietony: * Premium SMS - ile faktycznie zapłacisz? * czytaj...

Don't let the past create the future, let the future erase the past.

Podobno człowiek zmienia się całkowicie cyklicznie co 7 lat. Fizycznie - wymieniając wszystkie atomy swojego ciała z otoczeniem. Psychicznie - tracąc lub zyskując niektóre cechy charakteru, przyzwyczajenia, dążenia. Dzisiaj o 8.05 rano wyszła w związku z tym wersja 5.0 Kiry F. - wszelkie związane z tym faktem skargi i zażalenia proszę zgłaszać telefonicznie lub zostawić wiadomość tutaj - jako że nie planuję dzisiaj akurat siedzieć jakoś bardzo przy kompie.

Zrobiłam sobie przy okazji krótki przegląd kolejnych wersji. Efekty:
v 1.0 - Kira rodziła się ponad 20h, doprowadzając swoich developerów do szału. Jak widać już wtedy wiedziała, że ten Świat to nic dobrego jest - i nie spieszyło jej się żeby się tutaj znaleźć ;)
v 2.0 - Kira zwiewająca rodzicom z lunetą astronomiczną na dach i przerabiająca dwie klasy podstawówki na raz. Ciekawska do przesady, zasadniczo już dorosła choć mała. Tak jej zostało w sumie.
v 3.0 - Kira integrująca się. Mniej więcej właśnie w tym wieku próbowała się jednak jakoś dopasować do Świata, bo ciągłe odstawanie od niego jednak sprawiało dyskomfort. Nie wyszło za licho ;)
v 4.0 - Kira Bartkowa. Jakoś w tym wieku zrezygnowała trwale z prób dostosowywania się do czegokolwiek bo i tak sensu nie miały. Uparła się natomiast jak durna na budowanie trwałego związku. Przechodziło długo i boleśnie - ale nad wyraz skutecznie.
v 5.0. - Kira Kiry. Pierwsza wersja, która bardzo dokładnie wie kim jest i czego chce. Ale jeszcze lepiej - kim na pewno nie jest i czego na pewno nie chce. Był to niewątpliwie najtrudniejszy do napisania fragment kodu, okupiony bezsennymi nocami i godzinami zastanawiania się co ja w sumie tu robię.

Uznaję z pełną świadomością i - przyznaję - niemałą satysfakcją, że aktualna wersja Kiry posiada w końcu funkcje, których brakowało poprzednim. Korzystna okazała się również zmiana trybu komunikacji zewnętrznej z b na g - aktualny link jest stabilny i ma wysoki poziom sygnału, w przeciwieństwie do poprzedniego, lubiącego się zrywać od byle czego. Podsumowując, ostatnie 7 lat przeprojektowywania modułów składowych zdecydowanie zakończyło się pełnym sukcesem.

A teraz przepraszam zebranych - idę testować nową wersję softu ;) Testowanie zaplanowane jest na dzień dzisiejszy do godziny +/- 24.00. Wdrożenie do stałego użytku od poniedziałku.

25 Aug 2007 by Kira | odsłon: 28 podsumowano (5) razy


A potem stało się teraz

Z rozmów przy porannej kawie:
- zauważyłeś skarbie że zrobiła się jesień?
- no. liście z drzew spadają. linki zaczynają dobrze chodzić.
Po krótkim zastanowieniu uznałam że ma rację. Jesienią WiFi lepiej działa.

Lato przechodzi w jesień skokiem, z dnia na dzień. Jest jakiś taki punkt kulminacyjny lata, a kiedy budzę się na drugi dzień - na dworze jest już jesień. Nie wiem w sumie co się zmienia; powietrze jest inne, jakieś takie zimniejsze, czuć w nim już nie zapowiedź upału tylko popizgawy. W tym roku jesień zrobiła się dzisiaj - pewnie jeszcze będzie ciepło, zawsze jest, ale ten posmak zimy już zostanie. Nie wiem czemu, zawsze sprawia mi to jakąś dziwną przykrość.

Na razie jednak liczę na to, że w sobotę będzie ciepło. Mam na razie cztery sensowne opcje urodzinowe, z czego dwie wyjazdowe, a trzy zdecydowanie wymagają dobrej pogody. Najbardziej kręci mnie wersja uwzględniająca plażę i morze, do której nie wystarczy "nie pada" ale potrzebne jest jeszcze "cholera, ale upał" ;) Natomiast kompletnie nie obrażę się jednak, jak wyjdzie mi to, co pogody nie potrzebuje zupełnie do niczego... Nic. Obejrzymy sobie jaka jutro po południu będzie aura i wyciągniemy wnioski na następny dzień ;)

Aktualnie zaś pogoda Taka-Se-Średnio-Na-Jeża jest w pełni akceptowalna i popierana. Mam do skończenia rozdział książki, mam do obrobienia multum grafiki, ale mam też w odległości paru km jeziorko. Powyższe zaczynają się ze sobą kłócić w momencie, kiedy zaczynają się upały. Znikła nam też Młoda z chaty; co prawda z jednej strony daje to wrażenie że czegoś tu jednak brak, z drugiej jednak tworzy ciszę, spokój i nudę w pełni popierające zabranie się do roboty. Krótko mówiąc, dzień idealny do pracy.
Więc niech mi ktoś powie: czemu mi się jednak cholera nie chce...? ;P

23 Aug 2007 by Kira | odsłon: 39 podsumowano (1) razy


Filary życia: nihilizm, cynizm, sarkazm i orgazm

Nauczyłam się czegoś nowego. Całe życie byłam absolutnie przekonana, że nie poradziłabym sobie z dzieckiem. Teraz przez te parę dni wyszło mi, że jednak owszem, poradziłabym sobie...
...i że jednak nie mam na nie jakiejś większej ochoty...
Niby fakt, fajnie jak się kręci po domu, można się powygłupiać, pouczyć czegoś nowego, pogadać o takich fajnych nieistotnych z punktu widzenia dorosłego sprawach, ogólnie świetnie jest. Tylko, jak to podsumował mój ulubieniec ze Szczecina - "wiem czym to śmierdzi. ma to zasadnicza wadę - nikt nie zaimplementował opcji suspend."
No ni cholery nie zaimplementował. Teraz mam np. dziką ochotę na taki wieczór co to dzieci na pewno nie powinny w nim brać udziału (a nawet wiedzieć że tak się da ;>) - no i pipa. Rano miałam sobie ochotę wyskoczyć na rower - i też lipa kompletna, młode nie jeździ, a zanim się nauczy tak, żeby za mną nadążyć, to ja już zapomnę *jak* się jeździ :P Takich pierdołek jest cała masa, ale o ile nie są irytujące teraz, jak młode z doskoku - o tyle na codzień prawdopodobnie dostałabym galopującego pierdolca.

Jestem hedonistyczną kwintesencją egoizmu widać. Dziękuję, postoję. Jak to również ładnie ujął wyżej już wymieniany - "czasami się zastanawiam że jednak trzeba było się wpierdolić parę(naście) lat temu. i byłby już spokój". Kwintesencja moich własnych odczuć... Chyba im człowiek starszy, tym bardziej wraca mu rozsądek - bo i hormony mniejszego pierdolca mają - i tym bardziej się zaczyna zastanawiać po co mu to. No i mu wychodzi że w sumie to po nic... Rozpieprzy spokojne funkcjonowanie, które zdążyło się już sobie wypracować, w drobny mak pójdą przyzwyczajenia i cała wygoda...

Nieee... Nie bawię się tak kurczę. Może i pożałuję za 20 lat, jak już mi się nie będzie chciało ani ciupciać o najdzikszych porach i w najbardziej pochrzanionych miejscach, ani rozrywek codziennych zażywać - ale teraz mówię PAS. Dobrze mi tak jak jest. I niech tak zostanie.

21 Aug 2007 by Kira | odsłon: 54 podsumowano (12) razy


Z pamiętnika słomianej wdówki ;)

Ktoś kiedyś powiedział, że kochamy człowieka, na którego możemy patrzeć bez końca gdy śpi. Jeśli tak jest to wpadłam - po nos, po uszy, po czubek głowy... i nie chce mi się już udawać że wcale nie, że po B. zamierzam już zawsze być rozsądna i cyniczna, robić poważnej miny tam, gdzie mam ochotę tańczyć w deszczu. Jest mi po prostu dobrze. Widać Wu-Wei, która poleca nie wkładać w nic nadmiernego wysiłku - odkrywa się też tylko i wyłącznie... bez wkładania w to nadmiernego wysiłku.

Po "naszemu", europejskiemu, to będzie chyba "nic na siłę"...? I sprawdza się: od kiedy przestałam na uszach stawać żeby było dobrze z B. - zrobiło się dobrze, tyle że dobrze bez niego; widać 'dobrze' nie było z B. kompatybilne, ale dopóki starałam się jak osioł ciągnący ciężarówkę, nie miałam czasu się nawet nad tym zastanowić. Tak z miesiąc czy półtora temu przestałam się szarpać o każdy grosz - i nagle znalazło się wszystko: stałe zlecenia, jednorazowe fuchy, a nawet odezwał się wydawca, po 2 latach bezskutecznego, na siłę, szukania. Taoistyczny ideał relacji człowieka ze światem - nie walczyć z wydarzeniami ale poddać się im; a życie już zrobi tak, żeby było dobrze.

Mówiłam już, że jak jestem sama (nie mylić z samotna) to za dużo myślę?
Ale nie; wbrew pozorom nie spędziłam całego dnia na medytacjach i przemyśleniach. Zawsze podejrzewałam, że z właściwym mężczyzną związek nie prowadzi do depresji i wypalenia, tylko daje siłę i motywację do realizowania swoich pomysłów i pozwala być sobą. Już nie podejrzewam. Teraz to wiem.

16 Aug 2007 by Kira | odsłon: 40 Czytaj całość... podsumowano (4) razy


Multum pomysłów - mało miejsca i czasu

Ok, to teraz będzie krótko do WAS...

Co chwilę na GG i mailu znajduję fajne pomysły na to, co należałoby waszym zdaniem dorzucić do CGN. Najczęściej powtarzają się:
- dział antyklerykalny (ostatnie - słownik katolicko-polski)
- ciekawostki rekrutacyjne ("kwiatki" z CVek i rozmów)
- seks (aż dziwne, że dopiero na trzecim miejscu :P)
- reaktywacja ZOO OnLine

Z drugiej strony, z tego co widzę, to jak czegoś nie ma na stronie głównej - to mało kto zagląda ;> A na główną tego wszystkiego wam nie wrzucę. Będzie w menu. I jak sobie ktoś nie zajrzy to się wpienię ;)

Tak że szanowni współuzależnieni od Netu, pytanie praktyczne: które z powyższych wam dodać - i czy ktoś będzie łaskaw trochę ruszyć palcami po klawikordzie w celu podrzucenia odrobiny materiałów poza tymi, co to już je sama mam? Bo czasowo to ja się też nie wyrobię, zapomnijcie...

13 Aug 2007 by Kira | odsłon: 61 podsumowano (1) razy


I've got a deja vu - I think i fucked it before...

Ok, mam faceta co prawda, ale to że jestem na diecie nie znaczy, że nie przeglądam sobie czasami jadłospisu. Dzisiaj go nie tylko przejrzałam ale i przemyślałam - i on do luftu jest: kilka stron kolejnych numerów dań, a koło każdego niemal numerka ten sam schabowy. Jasne, raz kiedyś to on fajny jest, ale jak się ma do wyboru schabowe albo schabowe, ewentualnie jeszcze schabowe, to się porzygać można...

Zresztą, z tego co widzę nie tylko ja mam takie wrażenie. Szło dzisiaj koło mnie dwóch łebków i jeden do drugiego, pokazując oddaloną kawałek grupę lasek:
- fajna dupa, nie?
- która?
- no ta blondi... e... w dżinsach... no tych do kolan... no kurwa, ta z samej prawej!
Grupkę obejrzałam - faktycznie, niewiele było rzeczy po których te dupcie szło rozróżnić.

Pal licho, że one w większości jednakowo durne, bo nie podrywa się ich przecież dla prowadzenia dyskusji o właściwościach kwarków, ino dla chwili rozrywki. Ale to, że wyglądają tak samo, robi się powoli irytujące jednak. Standard: blond proste włosy za ramiona, najlepiej z grzywką; na tyłku dżinsy, optymalnie do pół łydki i biodrówki żeby miał się z czego brzuch wylewać; na nogach nie wiem co to, na moje oko jakiś miks pantofelka z ciżemką; cokolwiek na grzbiet, byle było różowe albo jaskrawe chociaż. I aż strach w knajpie po paru głębszych podrywać, bo jeszcze się nie przyuważy, bzyknie dwa razy z tą samą i sobie cipa jakiś związek ubzdura...

No dobra, przejaskrawiam i robię to całkowicie i bezinteresownie złośliwie - ale niech mi ktoś powie, gdzie się podziała jakaś indywidualność i oryginalność? Była kiedyś przecież, nie? Czy tylko ja częściej pijana bywałam i mi się wydawało?...

11 Aug 2007 by Kira | odsłon: 41 podsumowano (1) razy


I tylko jeża przelecieć się nie da

You can bugger the seal, you can bugger the eel,
You can bugger the crab, though they say it can't feel,
You can bugger the bat as the night casts its pall,
But the hedgehog can never be buggered at all.

Pratchett zawsze zadziwiał mnie cudownie realnym, cynicznym i dosłownym przedstawianiem rzeczywistości w formie takiej, że najpierw padasz na pysk ze śmiechu - a potem dopiero dociera do ciebie że "o kurwa, fakt". A piosenka Niani Ogg, notabene jednej z ciekawszych postaci Świata Dysku, to utrzymana właśnie w stylu Pratchetta metafora świetnie nam znanego powiedzenia "wyżej chuja nie podskoczysz". Zresztą, jak ktoś chce posłuchać to wrzucam fragment - hedgehog.mp3.

W każdym razie ten kawałek w pełni doceniłam ostatnimi czasy szukając magika, który potrafiłby wypełnić parę na krzyż papierków - za to po niemiecku i dla ichnego Soka-Bau. No i właśnie - ni chuja. Nie ma. Jedyne na co się nadziałam to (tfu!) firma Trans-Euroservice (http://www.transeuroservice.pl - linka skurwielom nie dodam :P), gdzie w roli konsultanta siedzi facet, któremu bardziej miałam ochotę w twarz strzelić niż pieniądze dać. W sumie dobrze że chamstwem wykazał się jeszcze przez telefon, bo na żywo możliwe że by faktycznie dostał. Normalni usługodawcy w tym zakresie? No, bywają - kilkadziesiąt km z Zielonej Góry. I dupa blada...
BTW - jak ktoś zna firmę czy osobę mogącą wypełnić wniosek o zwrot ekwiwalentu urlopowego z dojczlandii to poproszę... bardzo ładnie poproszę.

Biorąc jednak pod uwagę, że pewne zwierzęta się przelecieć da ;P - znaczy niektóre rzeczy idzie przeskoczyć - jadę sobie zaraz do miasta. Na wieczór potrzebuję sporej ilości kakao i mleka, jako że nocka pisaniny mi się szykuje. A że pisanina przy okazji ciekawa, to sama przyjemność... :)
A, na marginesie: małpa tamagotchi po ukończeniu 10 dnia życia zaczęła robić inne rzeczy niż wcześniej :) Myślałam że gierka będzie nudna i bez niespodzianek, ale teraz aż jestem ciekawa co dalej wykombinuje... Na razie śpi jak nietoperz a w ramach ćwiczeń chowa mi się za drzewami. Fajna jest :)

7 Aug 2007 by Kira | odsłon: 53 podsumowano (0) razy


1 2 >

poczytaj o psiakach

archiwum: Kamila - historia naszych 8 miesięcy

archiwum 2010:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2009:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2008:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2007:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

archiwum 2006:
12 :: 11 :: 10 :: 09 :: 08 :: 07 :: 06 :: 05 :: 04 :: 03 :: 02 :: 01

 
cyber-girl.net

Kontakt | Copyright © Kira | CMS updated by Kocurro | | Powered by  MyPagerank.Net | sztuk online: 1