Październik 19, 2018

UWAGA! Startuję do Rady Miasta Zielona Góra


dla wszystkich, którzy mnie znają, jest to pewnie spore zaskoczenie, bo z polityką jakoś nigdy nie było mi po drodze. doszliśmy jednak w zielonej górze do momentu, kiedy są dwie opcje: albo załamać się nerwowo, usiąść i płakać – albo spróbować wyrwać miasto z rąk ekipy rządzącej i naprawić co się jeszcze da. wybrałam drugą opcję. a nie da się tego załatwić „z zewnątrz”, próbuję od co najmniej kilku lat. dlatego – zapraszam was wszystkich serdecznie: teraz na mój polityczny fanpage – nowe miasto zielona góra – a w niedzielę do urn wyborczych. jak mawiał tow. gierek – „pomożecie?”;))

Continue reading

Sierpień 20, 2018

szczepienia u farmaceuty zamiast w gabinecie?


muszę powiedzieć, że tak, jak generalnie jestem wielką fanką szczepień (z racji tego, że jestem przeciwniczką umierania na różne choroby jak nie trzeba na nie umierać) – tak ten pomysł wydaje mi się jednak cokolwiek dziwny. i nie dlatego, że nie wierzę w wiedzę farmaceutów; od dawna twierdzę, że są u nas zdecydowanie niedoceniani i sprowadzani do roli sprzedawcy, a przecież z definicji niejako o farmakoterapii wiedzą często więcej, niż sami lekarze, których recepty realizują.

Continue reading

Styczeń 18, 2018

zuck, u’re weird. i like u.

facebook: marketing stop
normalnie polubiłam zuckerberga. dwa razy. pierwszy, kiedy marketoidzi wszystkich fanpejdży zaczęli lamentować i na wariata szukać ratunku dla swoich zasięgów. drugi, kiedy doczytałam wyjaśnienie marka odnośnie tego ruchu i porównałam to sobie z prezentowanym całkiem niedawno planami dotyczącymi kierunku rozwoju facebooka.

Continue reading

Marzec 30, 2016

siis od uke, czyli ludzie ludziom zgotowali ten los


jestem właśnie w trakcie maratonu corocznych sprawozdań z działalności telekomunikacyjnej (brzmi dumnie, co nie?) dla uke. pamiętam jeszcze, jak całkiem niedawno narzekałam sobie, że to właśnie urząd komunikacji elektronicznej uparcie wymaga komunikacji analogowej. już mi przeszło. zaraz po tym jak zobaczyłam, w jaki sposób życzą sobie być informowani elektronicznie…

Continue reading

Styczeń 18, 2016

weź mi to popraw – poprawność językowa w zaniku


zauważyłam ostatnio, że coraz częściej wpadają mi zlecenia nie tyle napisania czegoś, ile poprawienia tego, co już naklepał ktoś inny. czyli, mówiąc wprost, korekty. niektóre są banalne, wystarczy trochę wygładzić tekst i jest ok. inne niestety wymagają praktycznie napisania tego samego od początku. leży i płacze nie tylko ortografia, ale przede wszystkim stylistyka, składnia, sposób budowania zdań, brak spójności między poszczególnymi akapitami, złe użycie różnych trybów… ogólnie, w tekstach jest taki chaos, że ciężko uwierzyć, że jedna osoba to napisała i uznała że jest dobre – a inna za to zapłaciła… o co u licha chodzi?

Continue reading

Styczeń 15, 2016

apki cyfrowej nomadki cz. i – co zajmuje nam czas


organizacja czasu własnego nigdy nie była moją szczególnie mocną stroną. mówiąc wprost, wszelkie listy „to-do” świetnie mi wychodziły przy pisaniu, za to wcale jak trzeba je było wykonać. podchodząc więc do sprawy jak typowy informatyk zlokalizowałam problem i naniosłam trochę poprawek. aktualnie sprawdza się może nie idealnie, ale niewątpliwie coraz lepiej. jako, że ogarnięcie się czasowo też jest jednym z moich… no, bardziej marzeń niż planów na 2016r., to postanowiłam spróbować. i trochę przy tej okazji popisać, bo pewnie nie tylko mi, ale sporej części freelancerek też się przyda.

Continue reading

Styczeń 12, 2016

kiriański manifest styczniowy


postanowienia i plany 2015, podobnie jak z szeregu wcześniejszych lat, oczywiście wzięły w łeb. nie to, żeby mnie to dziwiło. raczej norma. jednak 2015 schrzaniłam tak koncertowo, że nawet mi się już go nie chce podsumowywać. doceniłam natomiast sylwestrową wódkę, co jest u mnie o tyle nietypowe, że alkoholu nie piję praktycznie wcale. ale doceniłam – bo taki nocny reset i pozbycie się na moment wszelkich złudzeń, dało mi coś bardzo ważnego: realne spojrzenie na ostatnie kilka lat. to zaś kazało mi olać robienie listy „do zrobienia” na rzecz „to chcę, a tego nie cholery”. no to lecimy…

Continue reading

Grudzień 3, 2015

szanowne orange, nie dam się robić w mandarynkę


pierwszy telefon komórkowy, jakiego używałam, miał w sobie kartę sieci idea. od tamtej pory minęło 16. lat i sporo się zmieniło, także w firmie operatora. bywało bardzo fajnie, bywało kiepsko, czasami zdarzały się problemy, które spokojnie sobie rozwiązywaliśmy – i było ok. aż do teraz. rozsądek niestety każe mi od stycznia wziąć z orange ekspresowy rozwód i skorzystać z oferty konkurencji. bo jestem cierpliwa, mogę wiele zrozumieć – ale jak ktoś mnie w żywe oczy robi w wała, to tego nie wybaczam.

Continue reading

Listopad 9, 2015

sos bokserom: fundacja, która zapomniała, że ma pomagać


rok 2015 zbliża się ku końcowi. już całkiem niedługo zaczniemy się zastanawiać, na co przeznaczyć swój 1% z podatków. historia diany, prawie 14-letniej bokserki, jak i kilku innych psów, które znalazły się w podobnej sytuacji, pokazuje niestety, że trzeba bardzo dokładnie sprawdzać, kogo i jakie działania w ten sposób finansujemy. są bowiem fundacje, które najwyraźniej zapomniały zupełnie, że ich zadaniem powinno być pomaganie zwierzętom, a nie ich dobijanie.

Continue reading

Wrzesień 23, 2015

mobbing jest cool. tak pokazuje tv


telewizji w zasadzie nie oglądam, ale na coś, co nazywa się „hell’s kitchen”, parę razy się nadziałam. wczoraj miałam okazję trochę dłużej się w to pogapić i od tej pory zastanawiam się – dlaczego u licha polacy mają coś przeciwko mobbingowi? przecież tv pokazuje wprost, że to jest fajne, instruując tym samym rzesze młodych, wchodzących na rynek pracy, że powinni dawać po sobie jeździć szefowi. fakt, tu za grubą kasę, ale nie wiem jak się przelicza szacunek do siebie na złotówki…

Continue reading